O braku zdolności, czy predyspozycji do wykonywania tego zawodu słyszałam wiele i muszę przyznać, że gdybym uległa obiegowym opiniom pewnie „unicestwiłabym” kilka fantastycznych fitnessowych osobowości.
Wszystko o: instruktor fitnessSzkoły dla instruktorówCuing - komunikacja z grupąTrener personalny w nowej Ustawie o sporcie
1 | 2 | »
Pytanie - czy ja się do tego nadaję? – słyszę na każdym niemal szkoleniu, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto pierwszą napotkaną trudność traktuje jak absolutną porażkę. A przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo! I choć wielu się wydaje, że to „żadna filozofia” to szybko weryfikują swoje poglądy, dokonując pierwszych prób stanięcia „po drugiej stronie”.
Pogląd, że to łatwa praca jest chyba tak samo powszechny jak fakt, że jest to jeden z najbardziej niedocenianych zawodów w naszym kraju. Dla wielu stojących z boku to po prostu dobra zabawa – dla najlepszych z nas – ogromna odpowiedzialność i często nadludzki wysiłek w dążeniu do doskonałości. Wchodząc na salę dostajemy pod opiekę najwyższą wartość – zdrowie i życie ludzkie. Naszym zadaniem jest dbać o klientów i sprawiać, aby każda godzina spędzona z nami była niezapomnianym przeżyciem, którego fizjologiczne efekty – tak bardzo oczekiwane – stają się w trakcie treningu sprawą drugorzędną. Wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Potrzeba do tego nie tylko niezwykłej sprawności fizycznej, ale ogromnej wiedzy z zakresu anatomii, fizjologii i wielu innych dziedzin nauki, których znajomość jest niezbędną do tego by być naj... To oczywiście zaspokojenie także własnych ambicji pcha nas do doskonalenia warsztatu. Ale czyż nie jest to tak samo uzasadnione jak chęć awansu w innych zawodach?
Każdy początkujący instruktor staje w sytuacji, w której musi zweryfikować swój punkt widzenia na fitnessowy świat. Większość adeptów rozpoczynających szkolenie myśli jedynie o sobie – bo to dobra metoda na aktywne, miłe spędzanie czasu, która jeszcze
dodatkowo przynosi dochody. Musi minąć sporo czasu nim zorientujemy się, że jedyną możliwością satysfakcji wynikającą z wykonywania tego zawodu jest zadowolenie klienta.
Nie wszyscy są w stanie dotrwać do tego momentu. Jedni rezygnują, inni ciągle i ciągle brną do przodu, by w końcu odkryć prawdę – fakt, że bez klientów my instruktorzy po prostu nie istniejemy...
Talent ułatwia wiele, ale jest też często niezłą wymówką. Sama doskonale znam co najmniej kilkanaście przypadków wielkiego talentu, który pozwolił na spektakularny start. Niestety nie starczyło go w rejonach, gdzie potrzebna była systematyczna, wytężona praca... A skutki??? No cóż, może dziwnie to zabrzmi, ale ci mniej utalentowani, którzy z determinacją walczyli o każdy kolejny element swojego instruktorskiego warsztatu, są dzisiaj na znacznie wyższym poziomie. Wniosek nasuwa się sam. I bynajmniej nie mam zamiaru dyskryminować tych utalentowanych. Oby było ich jak najwięcej i oby dosięgali wyżyn, pamiętając że talent to nie wszystko. Chcę uświadomić tym mniej zdolnym, którzy bardzo chcą (bo to jest jedyny warunek), że można, że to da się zrobić. Pamiętajcie, że ograniczenia tkwią tylko w naszych umysłach i to od nas samych zależy jak daleko uda się zabrnąć. Nie będzie to łatwa droga, ale jeśli uda się dotrzeć do celu – tym większa satysfakcja! Musisz tylko wiedzieć, czy na pewno tego chcesz, czy o tym właśnie marzysz, czy to Twój sposób na życie.
1 | 2 | »