Fotka Agnieszki Debskiej wygrała w styczniowym głosowaniu na FitFotkę Miesiąca. Z Agnieszką rozmawiamy o jej początkach kariery instrukotrskiej, znaczeniu fitnessu w jej życiu oraz o najbliższych planach
1 | 2 | »
Twoja fotka zdobyła tytuł FitFotka Miesiąca. Pamiętasz kiedy została wykonana i kto ją wykonał?
W klubie, w którym pracuję raz na jakiś czas cała kadra ma robione zdjęcia. To zdjęcie zostało zrobione przez Pana Marka Pikałę jakieś 4 miesiące temu.
Na zdjęciu widać, że jesteś aktywną osobą. Ćwiczysz od dziecka?
Odkąd pamiętam uwielbiałam tańczyć. Mając 7 lat mama zapisała mnie na taniec towarzyski, ale po pół roku zrezygnowałam, gdyż kolega z mojej pary wyprowadził się do innego miasta. Szybko przywiązuję się do ludzi i miejsc dlatego postanowiłam zrezygnować, ale już wtedy pokochałam tę formę ruchu. W gimnazjum trafiłam do szkolnej grupy cheerleaders, by potem tańczyć w zespole tańca współczesnego. Kolejnym etapem był fitness.
Jak to się stało, że postanowiłaś zostać instruktorem fitness?
Na początku liceum przeżywałam lekki „okres buntu”. Zrezygnowałam wtedy z tańca w zespole, śpiewaniu w chórze i z innych dodatkowych zajęć, ale dość szybko zaczął mi doskwierać brak ruchu. Nie chciałam oglądać się za siebie tylko iść do przodu, dlatego postanowiłam spróbować czegoś innego – fitnessu. Było to idealne połączenie ruchu z tańcem, którego tak mi brakowało. Chodziłam głównie na zajęcia choreograficzne, ale z czasem przekonałam się też do innych form zajęć. Pomysł abym została instruktorką tkwił we mnie chyba od zawsze, ale nigdy nie było jakoś „okazji”. W końcu pewnego dnia kolega zapisał mnie na kurs instruktora rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness i tak oto jestem:)
Jakie formy fitness są Twoimi ulubionymi?
I tu jest problem, ponieważ z jednej strony uwielbiam zajęcia taneczne, ale tylko gdy ktoś inny je prowadzi. Sama takich nie mam nawet w grafiku oprócz najprostszej formy choreograficznej – Fat Burning. Z drugiej jednak strony mój konik to zajęcia wzmacniające. Uwielbiam Pump (sztangi), ale kocham też stretching – ogólnie zaczynam chyba „dojrzewać” do zajęć mentalnych. Natomiast po cyclingu (rowery) czuję, że żyję dlatego naprawdę ciężko mi wybrać ulubione zajęcia.
Jak myślisz, co musi mieć w sobie instruktor, aby pociągnąć grupę za sobą?
Uważam, że musi być otwarty do ludzi. Musi też „pięknie” wyglądać ćwicząc. Nie może sobie pozwolić na niedociągnięcia ruchów, ponieważ w każdej minucie zajęć jest obserwowany przez Klubowiczów, którzy biorą z niego przykład. Musi też mieć tą iskrę, która przyciąga, nie może być mdły.
Masz swojego fitnessowego guru, na którym się wzorujesz?
Jeśli chodzi o guru z Prezenterów to nie mam takiego, na którym się wzoruję, ale bardzo lubię na konwencjach nawet tylko patrzeć na Magdę Preditis. Bije od niej taka energia i ciepło, które mnie urzeka. Jest cały czas uśmiechnięta i ten uśmiech jest prawdziwy. Natomiast jeśli chodzi o fitnessowe guru stepu to owszem – mój chłopak Tomek, który również jest instruktorem.
1 | 2 | »