Mariola Kaniewska pracowała w sieci amerykańskich klubów fitness. Po powrocie do kraju promuje nowe zajęcia Tae Chi oraz projekt Freestyle Fitness Art Star. Portalowi fit.pl opowiedziała o nowych zajęciach, swojej pasji oraz o pracy instruktora w Polsce i za granicą
1 | 2 | 3 | »
Tae chi – co to za zajęcia?
Tae to bardzo intensywna część zajęć. Zawiera elementy z: Kombatu56, Krav Magi, Boxu oraz samoobrony. Podczas tej części, wykorzystuje się szybką, dynamiczną muzykę (dobraną do stopnia zaawansowania grupy). Dzięki takiemu połączeniu dynamicznych elementów, uzyskujemy niesamowicie dobrze rozgrzany i przygotowany organizm do części drugiej, która jest połączeniem elementów: Hatha, Power Yogi, Tai Chi oraz stretchingu. Takie połączenie pozwala w sumie spalić 1000kal w ciągu jednej godziny zajęć, głównie w części pierwszej oraz na uzyskanie niesamowitych efektów. Zajęcia te to nie tylko praca czysto fizyczna, to także wielopoziomowa praca nad tym wszystkim co składa się na - istotę ludzka.
Skąd pomysł na takie połączenie?
Prowadzenie badań i kształtowanie zajęć Tae Chi, zaczęłam wiele lat temu, gdy zdobyłam tytuł instruktorski, oraz wtedy, gdy w klubie w którym pracowałam i trenowałam Krav Mage, zaproponowano mi prowadzenie - Krav Magi Fitness. Założenia Krav Magi nakazywały do zrobienia kursu albo zmiany nazwy. Wprowadziłam Tae bo. Uczyłam się z programu szkoleniowego Billy Blanksa. Zauważyłam jednak, że grupy sobie nie radzą na tych zajęciach, ponownie zmieniłam nazwę na Tae bo mix, pozwoliło mi to na swobodne wprowadzanie zmian i dostosowywanie zajęć do klientów. Duże postępy w opracowywaniu tych zajęć poczyniłam w ostatnim czasie. W tym czasie byłam już po kursach z Yogi oraz treningach z Tai Chi. Ostatnia faza badań doprowadziła do fazy obecnej Tae Chi. Połączenie dwóch tak przeciwstawnych części pozwala na osiągniecie ogromnych rezultatów. Osoby, które uczęszczały regularnie na zajęcia, zauważyły bardzo dużą poprawę sprawności fizycznej, a także dużą poprawę gibkości i elastyczności ciała. Kolejne spostrzeżenia, tym razem z mojej strony, to poprawa wydajności serca, regulacja krążenia, samoleczenie kontuzji oraz możliwość rozciągnięcia ciała o 1/4 więcej niż na jakichkolwiek innych zajęciach. Rozgrzane tak dobrze ciało, w fazie drugiej, zaraz po pierwszej, wspaniale poddaje się stretchingowi i wszelakim innym pozycjom.
Tae Chi, to zajęcia dla wszystkich?
Wspomniałam już, że podczas zajęć pracujemy na wielu poziomach stąd także uczestnicy zmagają się z pokonywaniem kilku granic. Szczególnie, wymaga tego pierwsza część - dotrwanie do jej końca. Pojawiają się granice - psychiczne i fizyczne. W drugiej części, która wydaje się już tylko odpoczynkiem, musimy opanować: oddech, by doszło do zwolnienia rytmu serca, główną rolę tutaj spełnia koncentracja i świadomość. Uważam, że każdy, kto jest odważny do poznania siebie, sprawdzenia swoich możliwości oraz do pokonywania barier, może uczestniczyć w zajęciach. Przeszkodami są jednak: ciężkie urazy odcinka,szyjnego, piersiowego, lędźwiowego kręgosłupa, ostra niewydolność serca, nadciśnienie, ostre urazy kończyn górnych i dolnych-szczególnie w stawach, bardzo duża otyłość, przyjmowanie poważnych leków tj. u osób z mocnymi zaburzeniami psychicznymi lub chorych na niedociśnienie.
Proszę przybliżyć ideę Freestyle Fitness Art Star.
Jak sama nazwa wskazuje, jest to coś: wolnego od pewnych koncepcji, jednocześnie utrzymującego najważniejsze zasady fitness, w ogromnej mierze wzbogaconego artystycznie, szczególnie poprzez wyrażanie ekspresji ruchu, a także czegoś co posiadają tylko gwiazdy, wyjątkowego stylu. Wykorzystując powyższe, pozwala to na wszechstronną pracę z grupą, kreatywność, wzbogacanie zajęć, rozwój grupy oraz instruktora...
Dlaczego swój projekt określasz jako "nowa epoka instruktorów"?
He he, jest to dość mocno powiedziane, jednak myślę, że w przyszłości znaczna cześć, nie tylko instruktorów to w pełni zrozumie. Uczestnicząc w wielu szkoleniach warsztatach, konwencjach czy zajęciach, zauważyłam pewne motywy, które się powtarzały. Instruktor prowadzący znał choreografię na pamięć, opracowywał tylko jedną metodę nauki, poszczególnych części choreografii lub przygotowywał to rozpisywał sobie na kartkach. W trakcie zajęć, gdy nagle zapominał danej części choreografii lub gdy grupie to nie wychodziło, widać było po instruktorze zmieszanie, niemoc- co dalej robić. Zajęcia wydłużały się o fazy oczekiwania, tak jak step touch lub knee up. W końcowym efekcie, zajęcia były realizowane połowicznie bez zastosowania części finałowej lub znacznie się przedłużały.
Od wielu lat jestem tak zwanym freestylowcem, czyli: włączam muzykę i płyta jest dowolnie wybrana, obserwuje grupę i zaczynam uczyć kroków, które przyjdą mi w danym momencie do głowy, patrzę czy grupa sobie radzi i pod nią stosuje kilka metod nauczania kroków lub części choreografii. Gdy krok jest za łatwy, zmieniam w trudniejszy, gdy krok jest za trudny, delikatnie go zmieniam (bardzo rzadko do tego dochodzi). Znajomość tylu metod nauczania, pozwala na nauczenie prawie każdego kroku. Dzięki temu możemy wykorzystywać kreatywność, swój czynny potencjał artysty, działać w pełni swobodnie, a także w pełni kontrolować grupę i przebieg zajęć.
1 | 2 | 3 | »