Wszyscy wiemy: woda w upalne dni to podstawa. Nawet małe dziecko zdaje sobie sprawę, że lata nie przetrwamy bez orzeźwiającej H2O. Mimo wszystko wraz z końcem wysokich temperatur, woda coraz rzadziej pojawia się w naszych jadłospisach
1 | 2 | »
Postrzegamy to jako coś normalnego. Im chłodniej, tym mniej pijemy. Tymczasem fakty rozmijają się z naszym postrzeganiem zapotrzebowania na wodę. Podczas zimy nasz organizm krzyczy: chcę pić!
Często w okresie niskich temperatur mamy problemy ze skórą lub nienajlepszym samopoczuciem. Przyczyn może być wiele. Odkręcamy maksymalnie kaloryfery w mieszkaniach i rzadko korzystamy z nawilżaczy powietrza. Zapominamy o prawidłowym nawadnianiu naszego organizmu. Zimą bardzo często doprowadzamy swój organizm do stanu odwodnienia. W ten sposób osłabiamy także swoją odporność, której przecież tak bardzo potrzebujemy w okresie największych przeziębień. Recepta na dobrą kondycję i ustrzeżenie się popularnej grypy jest bardzo prosta: odpowiednia ilość wody.
Wskazane jest spożywanie niegazowanej wody źródlanej. To najbardziej naturalna i przyjazna naszemu organizmowi forma nawadniania. Oprócz ilości spożywanej wody, bardzo istotna jest jej jakość. Przyjmując, że człowiek wypija zaledwie 1,5 litra wody na dobę, to przez 70 lat spożywa łącznie 40 000 litrów! Przy tak znacznym i długotrwałym spożyciu, każde zanieczyszczenie może prowadzić do kumulacji niepożądanych składników w organizmie. Odnosi się to także do wód wysoko zmineralizowanych. Bez odpowiednich badań czy konsultacji lekarskich trudno jednoznacznie stwierdzić, których składników mineralnych nam brakuje, a których mamy w nadmiarze. Dlatego niekontrolowane i nieuzasadnione spożywanie wód bogatych w pewne minerały może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla naszego organizmu np. do uszkodzenia nerek czy wątroby.
1 | 2 | »