Nauczycielka w-f powiedziała jej, że mogłaby trochę schudnąć to miałaby lepszy stopień ze skoku wzwyż. Wieczorem stanęła przed lustrem i pomyślała „rzeczywiście muszę schudnąć, jestem za gruba. To na pewno dlatego Piotrek nie zaprasza mnie na bal studniówkowy”. Zaczęła ograniczać jedzenie. Najpierw przestała jeść słodycze, potem zjadała tylko połowę obiadu
Wszystko o: anoreksjaJestem za gruba, czyli problem anoreksjiZaburzenia odżywiania - niewinne początkiAnoreksja przyczynyAnoreksja psychiczna
1 | 2 | »
Rodzina cieszyła się z tego, że ich dorastająca pociecha zaczęła o siebie dbać, że chce być atrakcyjniejsza. Tata żartował, że na pewno się zakochała, a mama wspominała jak sama była na diecie, gdy
zaczynała studia. Tylko babcia była niezadowolona, gdy wnuczka zostawiała na talerzu coraz większe ilości obiadu.
Wszyscy dookoła zaczęli jej powtarzać, że schudła, że dobrze wygląda. Jednak ona codziennie stając w bieliźnie przez lustrem widziała swoje grube uda, swój za duży brzuch…. Jedyną pociechą była satysfakcja, którą odczuwała, gdy codziennie wieczorem liczyła co zjadła i gdy codziennie było tego mniej. Kanapki, które brała do szkoły oddawała kolegom. Gdy widziała jak wszyscy jedzą swoje drugie śniadania czuła się lepsza, że ona umie zapanować nad swoim głodem, że ma taką silną wolę.
Zaczęła unikać jedzenia obiadów z rodziną. Najczęściej zabierała talerz do pokoju, aby spokojnie, bez konieczności udzielania wyjaśnień i słuchania lamentów babci, wyjeść tylko groszek z surówki (reszta była umazana olejem) i odkroić kawałki mięsa nie pobrudzone tłustym sosem. Resztę obiadu wkładała do plastikowego worka i wyrzucała następnego dnia w drodze do szkoły. Coraz częściej zaczęła wykręcać się od jedzenia obiadów zmyślając, że nie jest głodna, bo zjadła coś na mieście z koleżankami. Opowiadając mamie o rzeczach, które jadła musiała uważać żeby nie zdradziło jej burczenie w brzuchu. A potem już przestało burczeć.
Przestała odczuwać towarzyszący jej od tylu tygodni głód. Jedyne co czuła to ucisk w żołądku, gdy robiła sobie kanapkę. Tak starała się, żeby ukroić jak najcieńszy kawałek chleba i tyle czasu zajmowało jej wydłubanie kawałeczków tłuszczu z szynki, że najczęściej po prostu rezygnowała ze zjedzenia kanapki. Rodzice zaczęli się martwić, nauczyciele w szkole pytali czy nie jest chora. Przestała spotykać się z koleżankami, bo często chodziły do cukierni. Brakowało jej też pomysłów żeby wykręcić się ze wspólnego wypadu na pizzę. Była z siebie zadowolona, że je coraz mniej, że coraz mniej potrzebuje jedzenia, że ma taką silną wolę.
1 | 2 | »