DONNA RICHARDSON
Moja mama zawsze dbała o wszystkich tylko nie o siebie. Zawsze czuła potrzebę pomocy innym i nie ważne kto to był, przyjaciel, sąsiad, krewny, czy członek wspólnoty kościelnej. Miała dwie prace i intensywnie udzielała się ochoczo. Tak zajęty program dnia sprawił, że wieczorami była wykończona. Czasami nie jadła kolacji do 10 wieczorem. Miała nadwagę, podwyższone ciśnienie krwi i bardzo niskie mniemanie o sobie. Zawsze uwielbiała wychodzić na tańce, ale w ostatnich latach zauważyłam, że coraz mniej było żywotności i sprężystości w jej ruchach. Zaczęła mieć problemy ze wstawaniem. Co może być bardziej frustrujące niż fakt, że nie możesz już robić tego, co kochasz. Przez lata próbowałam ją przekonać, żeby włączyła w swoja dietę właściwe odżywianie i ćwiczenia fizyczne. Mówi się, że dzieci nie słuchają tego, co się do nich mówi. W tym przypadku to rodzice nie chcieli słuchać. Nadal brała środki na odchudzanie i odchudzające herbatki, ograniczała się do jednego posiłku dziennie i sporadycznie ćwiczyła, żeby stracić wagę. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie pomóc jej dopóki sama nie będzie gotowa na zasadnicze zmiany. na szczęście ten moment wreszcie nadszedł. W wieku 52 lat przeszła na emeryturę i tym samym zaczęła się nowa faza w jej życiu. Podeszła do mnie i powiedziała, że jest gotowa na zmiany i nowe podejście do życia. Wyjaśniła, że ma już dość użalania się nad sobą, kupowania sukienek o trzy rozmiary większych niż kiedyś, zaciskania gorsetów, które wstrzymują jej cyrkulacje krwi. Chciała być wreszcie wolna od problemów zdrowotnych. Powiedziała: "Donna, mam przyjaciół w moim wieku, którzy są chorzy, niektórzy już odeszli, a ja chce świętować jeszcze wiele przyjęć urodzinowych. Kiedy możemy zacząć treningi?". Wiedziałam, że nadeszła czas dla mojej mamy, żeby zwróciła sama sobie zdrowie i szczęście. Zaprojektowałam program zawierający zajęcia, które ona bardzo lubiła (spacery, taniec, aerobic, rozciąganie). Spacerowała i rozciągała się w środy i piątki, aerobic i ćwiczenia siłowe trenowała w poniedziałki i czwartki. A w weekendy chodziła na tańce. Program był prawdziwym wyzwaniem dla niej, ale zawsze, nie ważne gdzie byłam, starałam się mieć pod ręką telefon, żeby móc do niej zadzwonić i sprawdzić co robi. Potem powiedziała mi, że te nieustanne zachęcania były dla niej ogromną pomocą i siłą napędową. Oczywiście miała trudne chwile, ale kto ich nie ma. Spotkała wyzwanie i pokonała je. Pracowałam z nią także nad zmianami nawyków jedzenia. Mama uwielbiała objadać się na noc. Na dodatek były to wszelkiego rodzaju chipsy i jedzenie wysokokaloryczne. Poza tym nie jadła w ciągu dnia, a jeśli już: to były to potrawy tłuste. A najważniejsze piła najwyżej filiżankę wody dziennie. Powoli zaczęła przestawiać się na zdrowy tryb życia i jedzenia. zaczęła przygotowywać jedzenie w nieco inny sposób - zamiast wszystko smażyć zaczęła gotować i piec. Straciła 35 funtów wagi. Jej rachunek zdrowotny jest czysty i wszystkim mówi, że czuje się znacznie lepiej niż poprzednio. Jest przykładem dla wszystkich swoich przyjaciół. Niektórzy z nich zostali tak zainspirowani jej osiągnięciami, że sami zaczęli ćwiczyć i dbać o zdrowie.
Czego się można nauczyć z historii mojej mamy?
Nie można traktować zdrowia jako pewnik. Ludzie często mówią, że ich życie jest tak przepełnione i zaganiane, że nie maja ani chwili czasu na ćwiczenia. Moja rada dla tych, którzy chcą zacząć ćwiczyć i szukają motywacji, jest taka, że powinni podzielić się swoimi doświadczeniami i uczuciami z innymi. Jak odkryła moja mama, obecność zainteresowanych ćwiczeniami bardzo pomaga i trzyma człowieka przy regularnych treningach. Później zaczęła nawet nosić moje kasety video do kościoła i prezentować je ludziom. Z niektórych zaczęła nawet ćwiczyć!
www.fit.pl
Komentarze dodawać mogą tylko zalogowani użytkownicy.
Podpisać możesz się w formularzu logowania, który znajduje się w lewej górnej częsci strony. Jeżeli nie masz jeszcze swojego loginu musisz się
zarejestrować