Łukasz Grass polski dziennikarz, dla którego sport jest pasją. Obecnie przygotowuje się do startu w Herbalife Susz Triathlon 2011. Portalowi FIT.pl opowiedział o przygotowaniach i swoim zamiłowaniu do sportu
1 | 2 | »
Możesz powiedzieć, że sport to Twój sposób na życie?
Jest istotną częścią mojego życia – sposobem na stres, odskocznią od problemów, ale przede wszystkim niezbędnym elementem doskonalenia siebie. Sport przynosi mi wiele satysfakcji począwszy od zadowolenia z własnej sprawności i nieoglądania się na upływające lata, z drugiej daje wiele energii do twórczej pracy umysłowej.
Twoja sportowa pasja zaczęła się już w dzieciństwie, czy musiałeś do tego „dorosnąć”?
Aktywność sportowa towarzyszy mi od zawsze. Z krótką przerwą między 28. a 31. rokiem życia, kiedy zaniedbałem się do tego stopnia, że waga pokazywała już 103kg, trenowałem mniej lub bardziej regularnie – kilka razy w tygodniu. W szkole podstawowej i średniej były to systematyczne treningi lekkoatletyczne i piłkarskie. Na studiach - podtrzymywanie kondycji. Później wspomniana przerwa, a od 4 lat amatorsko lub nawet półprofesjonalnie uprawiam triathlon.
Co zawdzięczasz sportowi?
Sport dał mi wiele, zarówno w tak przyziemnej sferze jak fizyczność – czyli dobre samopoczucie i wszystkie te cechy psychomotoryczne, które rozwijamy podczas treningu sportowego, ale nauczył mnie również konsekwencji, cierpliwości i niepoddawania się mimo porażek. Te ostatnie cechy mają ogromne przełożenie na nasze życie prywatne i zawodowe, więc bez żadnej przesady można powiedzieć, że sport wpłynął również na moją karierę dziennikarską, czy niektóre sytuacje rodzinne - problemy i sposób ich rozwiązywania. Poza tym wspólny trening, spacer, jazda rowerami w lesie czy wyjście na lodowisko, to są sytuacje, które zmniejszają dystans między rodzicem a dzieckiem, więc w jakiś sposób sport jest też budowaniem wzajemnych relacji i zaufania.
Skąd pomysł na start w Herbalife Susz Triathlon?
Od 4 lat trenuję tę dyscyplinę sportu. Startowałem w 6 triathlonach na różnych dystansach – również w Suszu w 2010 roku. Wówczas z przyczyn technicznych nie ukończyłem zawodów. Dwukrotne złapanie „gumy” zmusiło mnie do zejścia z trasy. W tym roku Otwarte Mistrzostwa Polski Herbalife Susz Triathlon są dla mnie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze jestem jednym z czterech Ambasadorów tej imprezy (obok Bartka Topy, Piotra Adamczyka i Tomasza Karolaka) – wierzę, że nasze zaangażowanie w promocję tego sportu przełoży się z czasem na masowość dyscypliny, tak jak jest to na Zachodzie. Po drugie start w czerwcu będzie dla mnie najważniejszym sprawdzianem przed zawodami w niemieckim Roth. 10 lipca zmierzę się z dystansem Ironman, więc Mistrzostwa Polski w Suszu miesiąc wcześniej, pokażą „gdzie jestem”. Po trzecie wreszcie – w tym roku rozpocząłem akcję Triathlon – pomagam. Namawiając do aktywnego trybu życia, staram się nadać tym działaniom głębszy sens. Pomysł ten wpisuje się w szerszą ideę - nowoczesnej charytatywności, która polega na zbieraniu funduszy dla potrzebujących m.in. poprzez promocję zdrowego stylu życia. Więcej znajdziecie na mojej stronie www.lukaszgrass.pl
Jak wyglądają twoje treningi? Możesz opisać swój przykładowy trening?
Ponieważ pracuję zawodowo po kilkanaście godzin dziennie, mam rodzinę – żonę i dwie córki, trening musi być ułożony pod obie te sfery: zawodową i rodzinną. Kiedy pracowałem w TVN24 pierwszy trening robiłem rano na basenie o godzinie 6.00. Drugi w przerwie, między 11.00 a 14.00. Do domu wracałem po programie około 22.00. Dziś zaczynam pracę wcześnie rano i na trening mam czas dopiero późnym popołudniem lub wieczorem.
Pytasz o przykładowy trening. Na tym etapie przygotowań nie jest on skomplikowany. Wybiegania trwają do 60 minut w zakresie tlenowym. Po nich włączamy do 10 przyspieszeń na odcinku 100 metrów. Rower to przeważnie trening o wysokiej kadencji również w tempie tlenowym trwający około 50 minut. Pływanie to w większości doskonalenie techniki i budowanie prędkości na krótkich odcinkach. Wcześniej popełniałem mnóstwo błędów, pływając długie odcinki w jednostajnym tempie – patrolowym, jak to się dowcipnie określa – i nie potrafiłem pływać szybko. Jeszcze 3 miesiące temu, 25 metrów pokonywałem w ok. 21-22 sekundy. Dziś to już 14.9 sek.
1 | 2 | »