Adam Małysz, były skoczek narciarski, a teraz kierowca rajdowy miał wypadek podczas rajdu w Żaganiu. Wypadł z trasy pędząc z ogromną prędkością. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało
Do wypadku doszło podczas imprezy, na której bito rekord prędkości na poligonie w Żaganiu. Auto byłego skoczka wypadło z trasy i dachowało.
Na szczęście Małysz opuścił samochód o własnych siłach. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca pędził około 170 km/h.
- Natychmiast zgasiłem samochód i podjąłem próbę wyjścia przez lewe drzwi. W końcu wydostałem się prawymi. Wypadek wydarzył się kiedy wchodziłem w ciasny zakręt, odjąłem gazu i poleciałem na dach – tłumaczył w wywiadzie dla TVP Info. Dodał też, że mimo wypadku cieszy się, bo rekord prędkości udało się pobić.
www.fit.pl