Jednym z podstawowych problemów osób zaczynających grać w tenisa jest prawidłowa punktacja. W naszym opisie zaczniemy od ogólnej punktacji stopniowo przechodząc do szczegółów.
Mecz tenisowy wygrywa zawodnik, który zdobędzie dwa lub trzy sety (zależy to od rangi i fazy turnieju; kobiety rywalizują do dwóch, choć do niedawna był jeden wyjątek - finał kończących sezon mistrzostw WTA).
Najprostszy set kończy się wtedy, gdy jeden z rywali zgromadzi sześć gemów, a drugi cztery lub mniej, bowiem wymagana jest różnica minimum dwóch gemów. Jeśli dojdzie do stanu 5:5, wtedy rozgrywane są jeszcze dwa gemy. Gdy wygra je ten sam zawodnik, jest 7:5, a więc po sprawie, bo odpowiednia przewaga została osiągnięta. Często jednak się zdarza, że wynik brzmi 6:6. Co wtedy?
To zależy od turnieju. Najczęściej rozgrywany jest tzw. tie break, czyli - z angielskiego - łamanie remisu, wymyślony dopiero w latach 70-tych XX wieku. Najpierw serwuje jeden tenisista, potem dwukrotnie drugi, znów pierwszy dwa razy, drugi to samo i tak aż do skutku. A skutkiem jest zdobycie siedmiu punktów (po jednym za każdą wygraną akcję) przy zachowaniu dwupunktowej przewagi. Tie breaka można więc wygrać np. 7:0, 7:1, 7:2 itd. aż do 7:5 oraz 8:6, 9:7, 10:8... Tu już nie ma żadnych ograniczeń.
Tie break został szczególnie entuzjastycznie przyjęty przez stacje telewizyjne. Dzięki tej nowince tenis jest dziś bardziej przewidywalny. Wprawdzie w dalszym ciągu nie można z całą pewnością określić pory zakończenia pojedunku, ale dzięki tie breakowi jest to o wiele łatwiejsze niż kiedyś. Już chyba nikt nie zagrozi rekordowi ustanowionemu podczas spotkania Pucharu Davisa, kiedy to Brytyjczycy Cox i Wilson pokonali amerykańską parę Pasarell - Holmberg 26:24, 17:19, 28:26. Mecz ten trwał 6 godzin i 23 minuty.