W medycynie estetycznej najważniejsza jest kwalifikacja pacjenta, bo niektóre choroby sprawiają, że zabieg albo nie daje oczekiwanego efektu, albo jego bezpieczeństwo istotnie spada.
- Mając wieloletnie doświadczenie pracy z pacjentami, wiele chorób czy zaburzeń jestem w stanie ocenić już podczas pierwszego wywiadu. Dobry lekarz może dostrzec zaburzenia hormonalne, insulinooporność, problemy z gospodarką kortyzolu jedynie na podstawie wyglądu. Wówczas najlepiej jest skierować pacjenta na specjalistyczne badania, które potwierdzą lub wykluczą daną tezę. Zdarzało mi się wielokrotnie, że osoby przychodzące do gabinetu wracały do mnie z podziękowaniami, bo odkryliśmy coś, o czym nie wiedziały. To całościowe podejście do człowieka i jego zdrowia, powinno być złotym standardem. Zdrowie jest priorytetem – tłumaczy dr Karolina Mołas, lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej.
Botoks – kiedy może nie dać oczekiwanych efektów?
Jeden z najpopularniejszych zabiegów, czyli toksyna botulinowa, również nie zawsze wyjdzie tak, jak tego oczekujemy. Które zaburzenia mogą zepsuć efekt?
- U pacjentów z chorobami płytki nerwowo-mięśniowej, takimi jak miastenia gravis czy zespół Lamberta-Eatona, botoks może nadmiernie nasilać osłabienie przewodnictwa nerwowo-mięśniowego. Dlatego w publikacjach i dokumentach produktowych ta grupa chorych jest traktowana jako grupa wysokiego ryzyka, a w praktyce estetycznej najczęściej jako przeciwwskazanie lub wskazanie do bardzo daleko idącej ostrożności. Innymi słowy: problemem nie jest tylko to, że efekt może być nieprzewidywalny, problemem jest przede wszystkim bezpieczeństwo. W przypadku tężyczki, o której coraz częściej się mówi, mamy do czynienia z nadpobudliwością nerwowo-mięśniową, najczęściej wynikającą z niedoborów magnezu. Nie jest bezwzględne przeciwwskazanie, ale odpowiedź na toksynę może być mniej przewidywalna, bo układ nerwowo-mięśniowy funkcjonuje niestabilnie – mówi dr Karolina Mołas.
Co ciekawe, ogromną rolę odgrywają też mikroelementy. Magnez stabilizuje przewodnictwo nerwowo-mięśniowe i zmniejsza nadpobudliwość, więc jego niedobór może nasilać objawy napięcia mięśniowego i wpływać na jakość odpowiedzi na toksynę. Z kolei cynk jest kofaktorem dla działania toksyny botulinowej. Badania kliniczne pokazują, że jego suplementacja może wydłużać i wzmacniać efekt działania toksyny botulinowej. Warto więc sprawdzić, czy mamy niedobór najważniejszych mikroelementów i w razie potrzeby wprowadzić suplementację.
Choroby autoimmunologiczne
Źle kontrolowane choroby autoimmunologiczne takie jak toczeń rumieniowaty układowy czy reumatoidalne zapalenie stawów mogą wpływać na efekty zastosowania wypełniaczy i stymulatorów tkankowych.
- Oczywiście nie chodzi o to, że każdy taki pacjent nie może być leczony, tylko o to, że układ immunologiczny bywa bardziej reaktywny. W przypadku kwasu hialuronowego opisano późne reakcje zapalne i immunologiczne, a badania pokazały nawet wyraźnie wyższe ryzyko takich powikłań u części pacjentów z określonym profilem immunogenetycznym. Czyli zabieg będzie technicznie wykonany dobrze, a mimo to tkanka może zareagować obrzękiem, guzkami czy przewlekłym stanem zapalnym. Warto więc wykluczyć tego typu choroby, zwłaszcza gdy odczuwamy objawy dla nich charakterystyczne – dodaje ekspertka.
W przypadku biostymulatorów, zwłaszcza takich, których mechanizm opiera się na indukowaniu kontrolowanej odpowiedzi tkankowej, gdy pacjent ma aktywną chorobę autoimmunologiczną albo skłonność do nadmiernej odpowiedzi zapalnej, to efekt może być mniej przewidywalny. Dzieje się tak, dlatego, że biostymulator działa właśnie przez pobudzenie remodelingu i odpowiedzi immunologicznej. Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których choroba nie jest ustabilizowana i pacjent nie leczy jej odpowiednio.
Choroby tarczycy i insulinooporność
W przypadku korzystania z zabiegów medycyny estetycznej niezwykle istotne są choroby tarczycy, zwłaszcza niedoczynność, ale także Hashimoto, jeśli choroba nie jest dobrze wyrównana.
- Przy tarczycy problemem bywa jakość tkanek na który wpływa większa retencja wody, obrzęk, gorsza jakość skóry i wolniejsza regeneracja. Wtedy zabiegi wolumetryczne czy modelujące twarz mogą dawać efekt mniej wyrazisty, bo kontur „gubi się” w obrzęku tkanek. Co ciekawe, przegląd dotyczący autoimmunologicznych chorób tarczycy nie uznał wszystkich procedur za zakazane, ale podkreślał, że niektóre, jak mezoterapia czy nici, nie mają dobrego zaplecza bezpieczeństwa w tej grupie i nie są rekomendowane rutynowo – tłumaczy dr Karolina Mołas.
Z kolei u pacjentek z niewyrównaną cukrzycą czy z insulinoopornoscia najczęściej gorzej wypadają zabiegi iniekcyjne i regeneracyjne wtedy, kiedy liczymy na szybkie gojenie i dobrą przebudowę tkanek. Jak tłumaczy ekspertka, hiperglikemia zaburza gojenie, nasila stan zapalny i pogarsza jakość naprawy skóry, więc efekt estetyczny może być słabszy, a ryzyko infekcji i przedłużonego gojenia większe.
Kiedy jeszcze lekarz powinien zwrócić uwagę na zdrowie pacjenta?
W przypadku pacjentek w okresie perimenopauzalnym i menopauzalnym zabiegi zwykle nie są przeciwwskazane, ale często dają płytszy i krótszy efekt, jeśli nie uwzględnimy tła hormonalnego. Spadek estrogenów obniża syntezę kolagenu, pogarsza nawilżenie, elastyczność i zdolność regeneracji skóry. Czyli stymulatory, skinboostery czy zabiegi jakościowe nadal mogą działać, ale wymagają innego planowania i zwykle większej regularności.
- Podobnie ma się sprawa z PCOS, nie jest to przeciwwskazanie do zabiegów, ale jeśli dominuje hiperandrogenizm, łojotok, insulinooporność i przewlekły stan zapalny, to sama procedura estetyczna nie rozwiąże problemu skóry. Czyli zabieg może być wykonany poprawnie, ale bez opanowania tła endokrynologiczno-metabolicznego efekt będzie ograniczony albo krótkotrwały – mówi dr Mołas.
Ekspertka dodaje, że bardzo ostrożnie podchodzić powinno się także do zabiegów silnie drażniących lub energetycznych u pacjentów z aktywnym trądzikiem różowatym. Przy takiej skórze problemem nie jest brak efektu, tylko ryzyko zaostrzenia: większego rumienia, obrzęku, pieczenia i nadreaktywności. Niewłaściwie dobrana fototerapia czy energia mogą trądzik nasilić zamiast poprawić sytuację.
Podsumowując temat chorób oraz stosowania zabiegów medycyny estetycznej pamiętać należy, że toksyna botulinowa budzi największą ostrożność przy chorobach nerwowo-mięśniowych. Wypełniacze i biostymulatory wymagają szczególnej rozwagi przy aktywnych chorobach autoimmunologicznych i stanach zapalnych, a przy tarczycy, PCOS, cukrzycy oraz w peri- i menopauzie problemem często nie jest sam zakaz zabiegu, tylko to, że tkanka biologicznie odpowiada słabiej, wolniej albo mniej przewidywalnie. Dlatego efekt nie zawsze może być taki, jakiego oczekujemy.
- Te wszystkie zależności sprawiają, że moim zdaniem nowoczesna medycyna estetyczna zaczyna się od diagnostyki, a nie od „strzykawki”. Najpierw sprawdźmy co dzieje się w organizmie pacjenta, to pozwoli na dobór optymalnych terapii – dodaje dr Karolina Mołas.
Dr Karolina Mołas - Lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej, szkoleniowiec oraz właścicielka kliniki medycyny estetycznej w Warszawie pracującej w nurcie Longevity i Slow Medicine. Od ponad 20 lat związana z praktyką kliniczną, konsekwentnie rozwija podejście łączące medycynę regeneracyjną, biologię starzenia oraz estetykę opartą na anatomii i procesach fizjologicznych.
Absolwentka Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Członkini Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Długowieczności.
W pracy klinicznej i szkoleniowej promuje filozofię Slow Medicine: terapię planowaną etapowo, bezpieczną, opartą na procesie, a nie na natychmiastowym efekcie. Jej misją jest tworzenie medycyny estetycznej nowej generacji, świadomej, regeneracyjnej i zorientowanej na zdrowe długowieczne piękno.