USA zakazały tego barwnika. W Europie wciąż jest legalny. Czy E127 naprawdę zagraża zdrowiu?

Kolorowe żelki, czerwone lukry, kandyzowane owoce czy niektóre słodycze – ich intensywna barwa często jest zasługą syntetycznych barwników. Jeden z nich, E127, czyli erytrozyna, ponownie znalazł się w centrum uwagi. W Stanach Zjednoczonych zapadła decyzja o całkowitym wycofaniu go z żywności i leków doustnych, podczas gdy w Europie nadal pozostaje dopuszczony do stosowania – choć pod bardzo ścisłymi ograniczeniami. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać?
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 09:42
Udostępnij
USA zakazały tego barwnika. W Europie wciąż jest legalny. Czy E127 naprawdę zagraża zdrowiu?

Czym jest E127?

E127, znany również jako erytrozyna, to syntetyczny barwnik spożywczy nadający produktom intensywny wiśniowo-czerwony kolor. Od lat wykorzystywany jest w przemyśle spożywczym przede wszystkim ze względu na atrakcyjny wygląd, jaki nadaje żywności.

W różnych krajach można go znaleźć m.in. w:

  • słodyczach,
  • żelkach,
  • lukrach i dekoracjach cukierniczych,
  • kandyzowanych owocach,
  • niektórych napojach,
  • wybranych lekach i suplementach diety.

Dlaczego USA zdecydowały się na zakaz?

Na początku 2025 roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zdecydowała o wycofaniu pozwolenia na stosowanie erytrozyny w żywności oraz lekach przyjmowanych doustnie. Producenci otrzymali czas na zmianę receptur – do 2027 roku dla żywności i do 2028 roku dla leków.

Decyzja nie zapadła z dnia na dzień. Kontrowersje wokół E127 trwają od kilkudziesięciu lat. Badania prowadzone na zwierzętach sugerowały, że bardzo wysokie dawki barwnika mogą zwiększać ryzyko zmian nowotworowych tarczycy. Pojawiały się również doniesienia o możliwym wpływie na układ nerwowy czy funkcjonowanie tarczycy.

Warto jednak podkreślić, że wyniki badań dotyczą głównie eksperymentów laboratoryjnych na zwierzętach, a dowody potwierdzające podobne działanie u ludzi pozostają ograniczone.

A jak wygląda sytuacja w Europie?

Choć często można przeczytać, że Europa "wciąż pozwala" na stosowanie E127, rzeczywistość jest bardziej złożona.

Unia Europejska od wielu lat znacząco ograniczyła wykorzystanie erytrozyny. Obecnie może być stosowana jedynie w bardzo wąskim zakresie – przede wszystkim do barwienia określonych rodzajów wiśni kandyzowanych i koktajlowych. Dodatkowo obowiązuje bardzo niski limit dopuszczalnego dziennego spożycia (ADI), wynoszący 0–0,1 mg na kilogram masy ciała.

To oznacza, że przeciętny konsument w Europie ma znacznie mniejszy kontakt z tym dodatkiem niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Czy E127 znajdziemy w Polsce?

Tak, ale znacznie rzadziej niż sugerują internetowe nagłówki.

Większość produktów produkowanych na rynek Unii Europejskiej nie zawiera erytrozyny. Jeśli jednak kupujemy żywność importowaną spoza UE lub specjalistyczne produkty cukiernicze, warto czytać etykiety.

Każdy dodatek do żywności musi zostać oznaczony numerem "E" lub pełną nazwą substancji. Jeśli na liście składników pojawi się E127 lub erytrozyna, wiemy, że produkt zawiera właśnie ten barwnik.

Czy należy całkowicie unikać produktów z E127?

Dietetycy zwracają uwagę, że pojedynczy składnik rzadko decyduje o jakości całej diety. Znacznie większe znaczenie ma sposób odżywiania na co dzień.

Jeżeli większość jadłospisu stanowią świeże warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, dobre źródła białka i zdrowych tłuszczów, sporadyczne spożycie produktu zawierającego dodatek do żywności nie powinno stanowić głównego powodu do niepokoju.

Z drugiej strony warto ograniczać wysoko przetworzoną żywność nie tylko ze względu na obecność barwników, ale również dużą ilość cukru, soli i tłuszczów nasyconych.

Jak wybierać produkty świadomie?

Najprostszą zasadą jest czytanie etykiet.

Im krótszy i bardziej zrozumiały skład produktu, tym zwykle lepiej. Coraz więcej producentów zastępuje syntetyczne barwniki naturalnymi odpowiednikami, takimi jak ekstrakt z buraka (E162) czy antocyjany pozyskiwane z owoców (E163).

Najważniejsze wnioski

Decyzja USA o wycofaniu erytrozyny ponownie rozpoczęła dyskusję o bezpieczeństwie dodatków do żywności. Nie oznacza jednak, że każdy produkt zawierający E127 stanowi zagrożenie dla zdrowia. W Europie obowiązują znacznie bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące stosowania tego barwnika niż sugerują sensacyjne nagłówki.

Najlepszą strategią pozostaje świadome wybieranie produktów, ograniczanie żywności wysoko przetworzonej i regularne czytanie etykiet. Dzięki temu można skutecznie zmniejszyć spożycie nie tylko kontrowersyjnych dodatków, ale również wielu innych składników, których w diecie warto mieć jak najmniej.