– Z dietetycznego punktu widzenia oceniam te zmiany jako krok w dobrą stronę. Szkoła to miejsce, w którym dzieci i młodzież spędzają znaczną część dnia, dlatego to, jakie produkty są tam dostępne i jak łatwo można po nie sięgnąć, ma bardzo duże znaczenie dla codziennych wyborów żywieniowych – mówi Anna Janiszewska-Janowicz, dietetyczka Grupy LUX MED.
Z perspektywy kształtowania nawyków ważne jest także to, że częste sięganie po bardzo słodkie produkty przyzwyczaja dzieci do intensywnego smaku. Zmiana szkolnej oferty może więc stopniowo oswajać je z mniej słodkimi i bardziej różnorodnymi produktami.
Co kupić w sklepiku szkolnym zamiast słodyczy?
Zdaniem ekspertki sukces nowych zasad będzie zależał przede wszystkim od tego, czy dzieci otrzymają atrakcyjną alternatywę.
– Nie chodzi wyłącznie o to, aby dane produkty usunąć z półek sklepowych i aby sklepik był kojarzony jako miejsce ograniczeń czy zakazów żywieniowych. Istotne jest przede wszystkim to, czym zostaną zastąpione. Zmiany w sklepikach powinny być okazją do pokazania, że jedzenie może być jednocześnie atrakcyjne, smaczne i wartościowe – podkreśla Anna Janiszewska-Janowicz.
W sklepiku warto wybierać produkty, które zapewnią sytość na dłużej. Dobrym rozwiązaniem będzie pełnowartościowa kanapka, najlepiej z pieczywa pełnoziarnistego, z dodatkiem źródła białka – np. jajka, sera, twarożku lub pasty – i warzyw. Alternatywą może być jogurt naturalny lub kefir z owocem. Podstawowym napojem powinna pozostawać woda.
Ekspertka zwraca również uwagę, że samo dopuszczenie produktu do sprzedaży w szkolnym sklepiku nie oznacza jeszcze, że będzie on najlepszym wyborem na każdy dzień. Warto patrzeć nie tylko na zawartość cukru, soli i tłuszczu, ale także na ilość błonnika i białka, skład oraz stopień przetworzenia produktu.
Zakaz słodyczy nie wystarczy. Dziecko trzeba nauczyć wybierać
Ograniczenie dostępności słodyczy, słodkich napojów czy słonych przekąsek może wspierać budowanie zdrowszych nawyków, ale nie zmieni automatycznie sposobu żywienia dziecka poza szkołą.
– Potrzebne są trzy elementy: dostępność wartościowych produktów, edukacja żywieniowa oraz dobry przykład dorosłych. Co najważniejsze, dziecko powinno nie tylko mieć możliwość wyboru zdrowszej przekąski, ale także wiedzieć, dlaczego warto po nią sięgnąć – mówi dietetyczka Grupy LUX MED.
Dlatego nowe zasady nie powinny być przedstawiane dzieciom jako kolejna lista zakazów. Zamiast dzielić jedzenie na „dobre” i „złe”, lepiej pokazywać, w jaki sposób konkretny wybór wpływa na poziom energii, koncentrację, samopoczucie czy uczucie sytości. Zamiast komunikatu „tego nie wolno”, warto dać dziecku możliwość wyboru – np. zapytać, jaki owoc lubi najbardziej albo jaką kanapkę chciałoby zabrać do szkoły. Dzięki temu zdrowe odżywianie nie kojarzy się wyłącznie z kontrolą i zakazami, a dziecko stopniowo uczy się samodzielnie podejmować decyzje i rozumieć mechanizm stojący za wyborem.
Jeżeli w domu w naturalny sposób pojawiają się na talerzu warzywa, owoce, woda i różnorodne, wartościowe posiłki, jest to znacznie skuteczniejsza lekcja niż jednorazowa rozmowa o zasadach zdrowego żywienia.
Nastolatek potrzebuje kompetencji, nie kontroli
Dotyczy to także nastolatków, którzy coraz częściej sami decydują o tym, co jedzą. W ich przypadku szczególnie ważne jest odejście od kontroli na rzecz budowania kompetencji i samodzielności.
Nastolatek powinien mieć możliwość podejmowania własnych decyzji, dlatego warto uczyć go czytania etykiet, rozpoznawania produktów, które zapewniają większą sytość, oraz komponowania pełnowartościowych posiłków z dostępnych produktów. Warto również zaakceptować, że nie każdy wybór będzie idealny. Pojedynczy batonik czy paczka chipsów nie przekreślają prawidłowego sposobu żywienia. Liczy się przede wszystkim całościowy sposób odżywiania i to, jakie wybory dominują w dłuższej perspektywie.
– Jeżeli chcemy, aby zdrowe wybory towarzyszyły dzieciom również wtedy, gdy opuszczą szkolny sklepik i przestaną być bezpośrednio kontrolowane przez rodziców czy szkołę, należy nauczyć je przede wszystkim, jak wybierać, a nie tylko czego nie wybierać – podsumowuje Anna Janiszewska-Janowicz.