W maju złamał kręgosłup, niedawno skończył 80 lat. Właśnie przebiegł triathlon

Mimo że Henryk Michałowski dobiegł do mety prawie dwie godziny po pierwszym zawodniku, kibice po dojrzeniu z daleka jego pochylonej sylwetki ożywili się tak, jakby na zawody przybył właśnie Mistrz Świata. Wśród zgromadzonych był lekarz ortopeda, który w ostatnich tygodniach dbał o jego złamany w maju kręgosłup, by mógł ponownie stanąć na starcie poznańskiego triathlonu
2021-09-23 00:00
Udostępnij
W maju złamał kręgosłup, niedawno skończył 80 lat. Właśnie przebiegł triathlon

Po rocznej przerwie spowodowanej pandemią do sportowego kalendarza wrócił cykl CIECH Tri Tour, w tym najważniejsze wydarzenie całej serii, czyli JBL Super League Triathlon Poznań. Wśród zawodników, podobnie jak przed dwoma laty, znaleźli się nie tylko triathloniści z polskiej czołówki, ale także niemieccy, brytyjscy, rosyjscy, a nawet kostarykańscy sportowcy.

Wielu zawodników nie stratowało jednak myślą by pokonać innych, ale po to, by spróbować pokonać samych siebie. Wielu przyznaje też, że robi to dla zdrowia, również psychicznego, bo jak mówią, ten ogromny wysiłek sprawia, że ich głowa odcina się od codziennych zmartwień. Niektórzy triathlonowi poświęcają całe życie, niektórzy dołączyli, bo samo bieganie im już nie wystarczało, ale wielu triathlonistów to po prostu ludzie, którzy na co dzień chodzą do pracy. Po godzinach pływają, biegają i jeżdżą na rowerze, a w weekendy startują w zawodach.

Niewielu jest jednak takich, jak Pan Henryk Michałowski. W swojej kategorii, mężczyzn w wieku 80+, startował jako jedyny. Ponad 56 kilometrową trasę pokonał w 3 godziny, 50 minut i 48 sekund. Dystans pływacki liczący 950 metrów przepłynął w 31 minut i 48 sekund. Wyjaśnia jednak, że gdyby nie uraz karku, przez który musiał zatrzymywać się w wodzie, by sprawdzić czy płynie w dobrym kierunku, czas byłby lepszy o parę minut . Na liczącym 45 kilometrów etapie kolarskim przesunął się o pozycję do góry. Udało mu się ją utrzymać również na 11 kilometrowym etapie biegowym. Mając 80 lat, 3 i pół miesiąca po złamaniu kręgosłupa pokonał 56,6 km triathlonu z czasem 3:50:48. Mimo tego po przekroczeniu sprawiał wrażenie, że mógłby biec dalej. Co zresztą zrobił, udając się truchtem po rzeczy, by zdążyć przebrać się na ceremonię wręczenia nagród.
By dotrzymać mu tempa i móc zamienić parę słów, trzeba było truchtać razem z nim. Na pytanie o trasę odpowiedział z przekonaniem: „Jak zawsze w Poznaniu świetna organizacja. Dobrze oznaczone nierówności i dziury w drogach, których trochę przez te dwa lata przybyło”. To ma dla Henryka Michałowskiego duże znaczenie, bo jak mówił w opublikowanym przez TRI TOUR na Youtubie spocie Triathlon is for everyone, boi się upadku. Tych niestety w sporcie nie da się uniknąć


„30 maja złamałem kręgosłup. Byłem z grupą 10 kolegów w Sierakowie, tam robiliśmy sobie taki swój triathlon, ćwiczyliśmy. No a to jest pan doktor, dzięki któremu dzisiaj mogłem wystartować”- wskazuje na profesora Jacka Kruczńskiego stojącego w gronie organizatorów, którzy również chcą pogratulować Panu Henrykowi. Po wymienieniu paru słów i uścisków, znów truchta dalej. „Przez ten wypadek dzisiaj mam czas bliżej czterech godzin, normalnie byłoby koło trzech”. Kończy i przyspiesza, żeby zdążyć odebrać swój złoty medal. Jako jedyny stanie na podium w kategorii M80. Niespełna 4 miesiące po złamaniu kręgosłupa.

W spocie Triathlon is for everyone, który nagrywany był przed pięcioma laty, mówi też o tym, dlaczego lubi triathlon. „Na rowerze czuję się jakbym miał dopięte skrzydła. Biegać lubiłem zawsze. Na triathlonach spotykam ludzi o podobnej pasji jak ja. Są to ludzie młodsi i raczej o chorobach nie rozmawiają. Mi do tej pory zdrowie też dopisuje. To satysfakcja” . Pięć lat później, mimo poważnego wypadku Henryk Michałowski kończy 56.6 kilometrowy triathlon z niedosytem i spokojnie planuje poprawę wyniku: „Na powrót do formy potrzeba czasu”.