Oglądanie zaćmienia słońca niebezpieczne dla oczu?

Już w środę 12 sierpnia będzie miało miejsce zaćmienie słońca. To wyjątkowe i bardzo widowiskowe zjawisko, ale dr n. med. Violetta Tomczyk-Dorożyńska - specjalista okulista z OKO-TEST w Olkuszu i Nowym Targu podkreśla, aby pamiętać, że patrzenie bezpośrednio na słońce może być bardzo niebezpieczne dla naszych oczu.
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 16:10
Udostępnij
Oglądanie zaćmienia słońca niebezpieczne dla oczu?

- Nawet krótkotrwałe wpatrywanie się w słońce bez odpowiedniej ochrony może powodować nieodwracalną ślepotę centralną, która jest wywołana trwałym uszkodzeniem fotoreceptorów. Nie da się tego wyleczyć farmakologicznie ani zoperować. Pacjent do końca życia może mieć czarną dziurę w polu widzenia - przestrzega dr n. med. Violetta Tomczyk-Dorożyńska.

Co szczególnie niebezpieczne, takie uszkodzenie powstaje bezboleśnie. W momencie patrzenia na słońce możemy więc nie odczuwać żadnych niepokojących objawów, a pogorszenie widzenia zauważyć dopiero po pewnym czasie.

- Część niebezpiecznego promieniowania dociera do wętrza naszego oka, a konkretnie do siatkówki, bezpowrotnie uszkadzając plamkę żółtą. Konsekwencją może być niewyraźne lub zniekształcone widzenie, a nawet ciemny punkt w centralnej części pola widzenia. Dlatego apeluję do wysztkich aby nie oglądać zaćmienia przez zwykłe okulary przeciwsłoneczne, przydymione szkło, klisze fotograficzne, płyty CD ani inne “pseudo filtry”.

Do bezpośredniej obserwacji można używać wyłącznie specjalych filtrów przeznaczonych do obserwacji słońca, spełniających odpowiednie normy ISO i pochodzących z wiarygodnego źródła. Nigdy nie wolno też patrzeć na słońce przez lornetkę, teleskop czy aparat bez profesjonalnego filtra zamontowanego przed układem optycznym. Najlepiej, aby bezpośrednie obserwacje zostawić profesjonalistom, a samemu bezpiecznie obejrzeć zaćmienie słońca na smartfonnie, komputerze lub w telewizji. To niezwykłe zjawisko potrwa krótko, natomiast skutki nieostrożnej obserwacji mogą pozostać z nami na całe życie - tłumaczy dr n. med. Violetta Tomczyk-Dorożyńska.