W ostatnich latach zrównoważona moda stała się jednym z najczęściej wykorzystywanych haseł marketingowych. Producenci odzieży sportowej prześcigają się w komunikowaniu kolejnych ekologicznych inicjatyw. Należą do nich włókna pochodzące z recyklingu, ograniczania emisji dwutlenku węgla, biodegradowalne opakowania czy certyfikowane surowce. Wszystkie te działania są potrzebne. Wszystko jednak zaczyna się komplikować, gdy próbujemy odpowiedzieć na pozornie proste pytanie: która odzież sportowa jest naprawdę bardziej przyjazna środowisku?
Z perspektywy inżynierii materiałowej odpowiedź brzmi: „to zależy”.
To jedno z najbardziej nielubianych zdań przez konsumentów, ale jednocześnie jedno z najuczciwszych. Materiałoznawstwo rzadko operuje rozwiązaniami idealnymi. Znacznie częściej opiera się na kompromisach pomiędzy trwałością, funkcjonalnością, bezpieczeństwem użytkowania, możliwością recyklingu, zużyciem energii podczas produkcji i długością życia produktu. Poprawienie jednego z tych parametrów bardzo często oznacza pogorszenie innego.
Dobrym przykładem jest poliester, włókno, które przez jednych uznawane jest za symbol współczesnej fast fashion, a przez innych za jeden z najbardziej racjonalnych materiałów stosowanych w odzieży sportowej. Poliester jest tworzywem syntetycznym produkowanym z surowców kopalnych, dlatego już sam ten fakt budzi wiele kontrowersji. Jednocześnie trudno znaleźć materiał równie trwały, odporny na ścieranie, stabilny wymiarowo i często dobrze sprawdzający się podczas intensywnego wysiłku fizycznego.
W tym właśnie miejscu pojawia się pierwszy paradoks zrównoważonej mody. Z punktu widzenia środowiska często bardziej korzystne okazuje się użytkowanie jednej dobrze zaprojektowanej kurtki przez kilkanaście lat niż kupowanie co dwa sezony produktów wykonanych z materiałów określanych jako bardziej ekologiczne, ale znacznie mniej trwałych. Długość życia produktu jest dziś jednym z najważniejszych parametrów jego rzeczywistego wpływu na środowisko, choć w komunikacji marketingowej mówi się o niej zdecydowanie za rzadko.
Drugim często poruszanym rozwiązaniem jest poliester pochodzący z recyklingu. Brzmi idealnie. Butelki PET otrzymują drugie życie i stają się odzieżą sportową. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. W większości przypadków taki recykling ma charakter downcyclingu. Oznacza to, że materiał wprawdzie zostaje ponownie wykorzystany, ale w produkcie o innym przeznaczeniu, którego późniejsze przetworzenie jest znacznie trudniejsze. Plastikowa butelka może stać się koszulką treningową, jednak taka koszulka bardzo rzadko ponownie stanie się włóknem tekstylnym o porównywalnej jakości.
Wynika to z kilku przyczyn. Odzież sportowa najczęściej nie składa się wyłącznie z poliestru. Zawiera również elastan, nadruki, zamki, nici, wykończenia chemiczne czy membrany. Oddzielenie tych elementów jest technologicznie skomplikowane i często nieopłacalne ekonomicznie. Dodatkowo podczas kolejnych procesów przetwarzania właściwości polimeru mogą stopniowo się pogarszać, co ogranicza możliwość jego wielokrotnego wykorzystania do produkcji włókien o wysokich parametrach użytkowych.
Warto również pamiętać, że butelki PET są jednym z najlepiej zorganizowanych strumieni recyklingu tworzyw sztucznych. Coraz częściej podkreśla się więc, że z punktu widzenia gospodarki o obiegu zamkniętym najbardziej korzystnym rozwiązaniem byłoby ponowne przetwarzanie butelek na nowe butelki, a niekoniecznie na tekstylia. Przekształcenie ich w odzież sportową wydłuża wprawdzie życie surowca, ale jednocześnie utrudnia jego dalszy recykling po zakończeniu użytkowania produktu.
Nie oznacza to oczywiście, że recykling jest rozwiązaniem złym. Wręcz przeciwnie. Pozwala ograniczyć wykorzystanie nowych surowców i zmniejszyć ilość odpadów. Warto jednak pamiętać, że nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z produkcją tekstyliów. Jest jednym z elementów gospodarki o obiegu zamkniętym, a nie jej ostatecznym celem.
Kolejnym paradoksem jest biodegradowalność. W teorii brzmi ona niezwykle atrakcyjnie. Materiał, który po zakończeniu użytkowania ulega naturalnemu rozkładowi, wydaje się rozwiązaniem idealnym. Z perspektywy odzieży sportowej sytuacja wygląda jednak inaczej. Materiał przeznaczony do intensywnego użytkowania powinien być odporny na pot, promieniowanie UV, wielokrotne pranie, tarcie, rozciąganie i zmienne warunki atmosferyczne. Innymi słowy oczekujemy od niego dokładnego przeciwieństwa tego, co oznacza łatwy rozkład biologiczny.
Jeszcze większe emocje budzi temat mikroplastiku. Każde pranie odzieży wykonanej z włókien syntetycznych może powodować uwalnianie mikrowłókien do środowiska wodnego. To realny problem, nad którym intensywnie pracują dziś zarówno producenci tekstyliów, jak i konstruktorzy pralek czy oczyszczalni ścieków. Warto jednak pamiętać, że ilość uwalnianych włókien zależy od wielu czynników, takich jak jakość przędzy, konstrukcja dzianiny, stopień zużycia materiału czy sposób pielęgnacji odzieży. Dobrze wykonany produkt wysokiej jakości może emitować ich znacznie mniej niż tani odpowiednik o słabszej konstrukcji.
To prowadzi do kolejnego ważnego wniosku. Zrównoważona moda sportowa nie zaczyna się wyłącznie w fabryce. Zaczyna się również w naszej szafie.
Psychologia konsumpcji od dawna opisuje zjawisko określane jako „moral licensing”. Polega ono na tym, że po dokonaniu jednego „dobrego” wyboru czujemy się usprawiedliwieni do podejmowania kolejnych mniej korzystnych decyzji. Kupując koszulkę, z metką opatrzoną napisem „eko”, łatwo uwierzyć, że sam zakup rozwiązuje problem naszego wpływu na środowisko. Tymczasem znacznie większe znaczenie ma to, jak długo będziemy z niej korzystać, jak będziemy ją prać, suszyć, naprawiać i czy rzeczywiście była nam potrzebna.
Z perspektywy materiałoznawstwa cykl życia produktu nie kończy się w chwili opuszczenia fabryki. Każde kolejne pranie, sposób suszenia, przechowywania czy intensywność użytkowania wpływają na trwałość włókien i właściwości materiału. Odpowiednia pielęgnacja może wydłużyć życie odzieży sportowej o wiele sezonów, zmniejszając jednocześnie potrzebę kupowania nowych produktów.
Równie ważne jest świadome podejście do samych zakupów. Warto zadać sobie pytanie nie tylko „czy ten produkt jest ekologiczny?”, ale również „czy naprawdę go potrzebuję?” oraz „czy będę z niego korzystać regularnie przez kolejne lata?”. Paradoksalnie największą korzyścią dla środowiska często nie jest wybór kolejnej koszulki wykonanej z materiałów z recyklingu, lecz pozostanie przy tej, którą już mamy i która nadal dobrze spełnia swoją funkcję.
To właśnie dlatego odpowiedzialna konsumpcja nie polega wyłącznie na wybieraniu produktów oznaczonych zielonymi etykietami. Polega przede wszystkim na podejmowaniu bardziej przemyślanych decyzji, kupowaniu rzadziej, ale lepiej oraz traktowaniu odzieży sportowej jako produktu, który ma służyć przez lata, a nie tylko do kolejnej kolekcji. W tym sensie najbardziej zrównoważona szafa nie zawsze jest tą, która zawiera najwięcej ubrań z napisem „eko”, lecz tą, w której każde z nich ma swoje miejsce, jest regularnie używane i pozostaje z nami tak długo, jak to tylko możliwe.
W tym miejscu z materiałoznawstwem spotyka się psychologia. Dobrze zaprojektowana odzież sportowa powinna nie tylko wytrzymać wiele sezonów użytkowania, ale również budować z użytkownikiem trwałą relację. Jeśli materiał zachowuje swoje właściwości, nie mechaci się, nie traci dopasowania i nadal zapewnia komfort treningu po setkach prań, znacznie rzadziej pojawia się potrzeba jego wymiany. Z perspektywy środowiska jest to często większa korzyść niż sam wybór materiału oznaczonego jako ekologiczny.
Coraz częściej mówi się również o projektowaniu cyrkularnym. Oznacza ono myślenie o produkcie już na etapie jego powstawania, nie tylko pod kątem użytkowania, ale także naprawy, demontażu i możliwości ponownego wykorzystania surowców. Dla technologów i inżynierów materiałowych oznacza to konieczność projektowania odzieży, która będzie jednocześnie trwała, funkcjonalna i łatwiejsza do przetworzenia po zakończeniu swojego cyklu życia. To ogromne wyzwanie technologiczne, ponieważ nowoczesna odzież sportowa bardzo często składa się z wielu różnych włókien, membran, klejów, nadruków i dodatków, które utrudniają recykling.
Być może właśnie dlatego przyszłość zrównoważonej odzieży sportowej nie będzie należała do jednego „idealnego” materiału. Bardziej prawdopodobne jest projektowanie coraz lepszych systemów, czyli inteligentnego doboru włókien, bardziej trwałych konstrukcji dzianin, bezpieczniejszych procesów wykończenia oraz modeli biznesowych zachęcających do naprawy i długiego użytkowania produktów.
Prawdziwie zrównoważona moda sportowa nie zaczyna się od zielonej metki. Zaczyna się od zrozumienia, że każdy materiał jest kompromisem, a najbardziej ekologiczne ubranie to często nie to, które najgłośniej opowiada o swojej ekologii, lecz to, które pozostaje z nami przez wiele lat, zachowując swoje właściwości i nie prowokując do kolejnych, niepotrzebnych zakupów. Świadomy wybór nie polega więc na szukaniu idealnych rozwiązań. Polega na zadawaniu lepszych pytań, o trwałość, jakość, funkcję i rzeczywistą wartość produktu. To właśnie od takich pytań zaczyna się odpowiedzialna przyszłość współczesnych tekstyliów.
Co zatem może zrobić sam użytkownik? Paradoksalnie najważniejsze decyzje nie zapadają w sklepie, lecz już po zakupie. Wydłużenie życia odzieży sportowej to jedna z najprostszych i jednocześnie najbardziej skutecznych strategii ograniczania jej wpływu na środowisko.
W praktyce oznacza to przede wszystkim pranie tylko wtedy, gdy jest to rzeczywiście konieczne, stosowanie niższych temperatur zgodnych z zaleceniami producenta, unikanie nadmiernej ilości detergentów oraz rezygnację z suszenia w suszarce bębnowej, jeśli materiał tego nie wymaga. Wysoka temperatura i intensywne procesy suszenia mogą stopniowo osłabiać włókna, pogarszać sprężystość dzianin oraz skracać trwałość wykończeń funkcyjnych, takich jak impregnacje hydrofobowe czy powłoki wspomagające transport wilgoci.
Warto również pamiętać, że nie każda odzież sportowa wymaga prania po każdym treningu. Jeśli ubranie nie jest silnie zabrudzone, czasami wystarczy je dokładnie wysuszyć i przewietrzyć. Dotyczy to zwłaszcza produktów wykonanych z wełny merino, która dzięki swoim naturalnym właściwościom ogranicza rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju aktywności i intensywności wysiłku, ale warto odejść od automatycznego wrzucania każdego ubrania do pralki po jednym użyciu.
Dobrym nawykiem jest również wybieranie odzieży dopasowanej do rodzaju aktywności. Koszulka przeznaczona do spokojnej jogi będzie zużywać się znacznie szybciej podczas intensywnego biegania w terenie niż produkt zaprojektowany właśnie do takiego wysiłku. Im lepiej materiał odpowiada warunkom, w których jest użytkowany, tym dłużej zachowuje swoje właściwości.
Najbardziej zrównoważona szafa sportowa nie musi być największa ani składać się wyłącznie z ubrań oznaczonych jako „eko”. Często wystarczy kilka dobrze dobranych, trwałych produktów, o które świadomie dbamy i których używamy przez wiele sezonów. To właśnie takie decyzje, powtarzane każdego dnia, mają większy wpływ na środowisko niż pojedynczy zakup dokonany pod wpływem chwytliwego hasła marketingowego.
Iwona Sasin - https://www.instagram.com/iwonasasin_trenerstylu/