Ten problem może dotyczyć nawet co piątej kobiety na świecie. Lekarka: Pacjentki często boją się mówić o bólu podczas stosunku

Dyspareunia, czyli ból odczuwany w związku z aktywnością seksualną pojawiający się przed współżyciem, w trakcie lub po nim, może dotyczyć globalnie od 8 proc. do 22 proc. kobiet, czyli nawet co piątej z nas . Zwykle nie wynika z jednej konkretnej przyczyny i jest efektem nakładających się na siebie czynników związanych z ciałem, psychiką i otoczeniem. Doświadczają go kobiety w różnym wieku, jednak najczęściej występuje u młodych osób wkraczających w dorosłość, kobiet po porodach, w trakcie menopauzy oraz po niej. Jak twierdzi ginekolog, perinatolog i seksuolog kliniczny, dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk: Nie warto zwlekać z konsultacją u specjalisty. Bliskość nie powinna boleć.
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 10:47
Udostępnij
Ten problem może dotyczyć nawet co piątej kobiety na świecie. Lekarka: Pacjentki często boją się mówić o bólu podczas stosunku

Wstydliwy temat?

Ból podczas stosunku to sygnał, którego nie warto ignorować. Doświadczające go kobiety, mogą szukać pomocy u ginekologa, który w pierwszej kolejności wykluczy medyczne przyczyny dolegliwości, w tym endometriozę stanowiącą jeden z częstszych powodów bólu seksualnego.

- Pacjentki często boją się mówić o bólu podczas stosunku, choć jest to problem, z którym ginekolodzy spotykają się na co dzień. Czasem dopiero w trakcie pogłębionego wywiadu przyznają się, że mają problem, a warto powiedzieć o tym już na początku wizyty lekarskiej. Taka informacja to dla nas sygnał, że badanie ginekologiczne powinno zostać wykonane ze szczególną delikatnością i uważnością. Często kojarzymy ból przy współżyciu z endometriozą, dlatego pierwszym krokiem jest jej wykluczenie. Przyczyn może być jednak znacznie więcej – zarówno somatycznych, jak i psychicznych oraz związanych z relacją czy kontekstem życiowym pacjentki – komentuje dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk, ginekolog, perinatolog i seksuolog kliniczny.

U progu dorosłości

Zdarza się, że ból podczas współżycia pojawia się już na początku życia seksualnego. Młode kobiety często nie wiedzą, że mogą na ten temat porozmawiać właśnie ze swoim ginekologiem.

- W przypadku kobiet wkraczających w dorosłość najpierw staramy się wykluczyć czynniki takie jak m.in. wady rozwojowe narządu rodnego czy stany zapalne. Często spotykamy się również z tzw. pochwicą, czyli mimowolnymi, silnymi skurczami mięśni. Jeśli wykluczymy przyczyny fizyczne, zostają czynniki psychologiczne, takie jak silny lęk przed stosunkiem, zajściem w ciążę czy chorobami przenoszonymi drogą płciową. Znaczenie mogą mieć także trudne doświadczenia z przeszłości, których pacjentka była ofiarą lub świadkiem. Wówczas często niezbędna jest współpraca z psychoterapeutą, który pomoże zidentyfikować źródło problemu i dobrać odpowiednią formę wsparcia. Z badań wynika, że regularny ból podczas współżycia trwający 6 miesięcy i dłużej dotyczy nawet co piątej aktywnej seksualnie nastolatki i młodej kobiety w wieku 15-19 lat – mówi ekspertka.

W burzy hormonów

Inną grupą pacjentek, u których często występuje ból związany z aktywnością seksualną, są kobiety po urodzeniu dziecka, gdy fizyczne i hormonalne zmiany wywołane ciążą i porodem cofają się – szczególnie w obrębie narządu rodnego, dna miednicy i poziomu hormonów.

- Ból podczas współżycia po porodzie dotyka nawet 40-44 proc. kobiet w pierwszych 2-3 miesiącach połogu i wciąż około 20-22 proc. kobiet w okresie 6-12 miesiecy po porodzie. Przyczyną mogą być m.in. cofające się zmiany fizyczne i hormonalne, a także nacięcie krocza w trakcie porodu. To, co szczególnie poleca się pacjentkom w tym okresie, to wizyta u fizjoterapeuty uroginekologicznego, ponieważ wczesna rehabilitacja okołoporodowa zmniejsza ryzyko wielu zaburzeń – wylicza Prządka-Rabaniuk.

Dolegliwości związane ze współżyciem mogą być także spowodowane traumą poporodową, nową rolą społeczną, zmęczeniem psychicznym i fizycznym.

- To okres, gdy nasze ciało i umysł adaptują się do nowej roli. Nie bez znaczenia jest tu burza hormonalna – kobiety, które karmią piersią, mają m.in. wysoki poziom hormonów stymulujących laktację. To również często jest powodem suchości pochwy przekładającej się na ból i dyskomfort w trakcie współżycia. Jesteśmy w stanie temu zaradzić, dlatego należy mówić o takich rzeczach swojemu lekarzowi – dodaje ekspertka.

Sprawność do późnych lat życia

Suchość pochwy i ból przy współżyciu to także dolegliwości intymne związane z menopauzą.

- W trakcie menopauzy kobiety doświadczają zmian hormonalnych, zmienia się również odczyn pochwy, co zwiększa ryzyko występowania stanów zapalnych i zakażeń przyczyniających się do bolesnego współżycia. U niektórych pacjentek zmniejsza się także napięcie mięśni i struktur podtrzymujących dno miednicy, którego następstwem może być m.in. obniżenie ścian pochwy. Tego typu zmiany mogą powodować znaczny dyskomfort, uczucie ucisku oraz ból związany z aktywnością seksualną – mówi dr n. med. Dorota Prządka-Rabaniuk.

Dyskomfort często jest również związany ze współistniejącymi chorobami przewlekłymi, takimi jak cukrzyca, nadciśnienie czy zaburzenia krążenia.

- Ważne jest holistyczne spojrzenie na problemy i potrzeby pacjentki. Kobiety w wieku okołomenopauzalnym często unikają wizyt u ginekologa i mówienia o swoich problemach – to duży błąd, ponieważ jesteśmy w stanie pomóc takiej pacjentce i poprawić jakość jej życia. Dolegliwości związane z menopauzą, w tym ból podczas współżycia dotyczą wielu kobiet, a problem nasila się w kolejnych latach po ostatniej miesiączce i może dotyczyć nawet 60-90 proc. kobiet w późnym okresie pomenopauzalnym – mówi Prządka-Rabaniuk.

Interdyscyplinarna współpraca

Oprócz bezpośredniej pomocy lekarz często skieruje pacjentkę do innych specjalistów, którzy wesprą leczenie jej dolegliwości.

- Możemy pomagać dzięki miejscowej lub ogólnoustrojowej terapii hormonalnej, leczeniu niehormonalnemu czy ingerencji chirurgicznej. Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie rozwiązać problem w trakcie jednej wizyty. Zdarza się, że potrzebna jest pomoc specjalisty z innej dziedziny, jak psycholog, fizjoterapeuta czy seksuolog. Takie postępowanie pozwala spojrzeć na problem z różnych perspektyw, by jak najlepiej pomóc pacjentce i odnaleźć przyczynę jej dolegliwości. Nie bójmy się pytać i prosić o pomoc – apeluje ekspertka.