Co oznacza zielony listek na opakowaniu? Przewodnik po certyfikacie BIO

Na sklepowych półkach zieleni jest coraz więcej. Listki, kłosy, łąki i napisy "naturalny" czy "wiejski". Producenci dobrze wiedzą, że takie skojarzenia sprzedają. Tylko za jednym z tych znaków stoją przepisy, kontrole i realna odpowiedzialność. To mały prostokąt z gwiazdkami ułożonymi w kształt liścia. Odczytanie go zajmuje sekundę, a ten znak mówi o produkcie więcej niż cała reszta opakowania.
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 19:09
Udostępnij
Co oznacza zielony listek na opakowaniu? Przewodnik po certyfikacie BIO

Skąd się wziął zielony listek?

Oficjalnie jest to unijne logo produkcji ekologicznej, potocznie nazywane euroliściem. Wybrano je w 2010 roku w konkursie dla studentów sztuki i projektowania z całej Europy. Spośród prawie 3,5 tysiąca zgłoszeń do finału trafiły trzy, a w internetowym głosowaniu wygrał projekt studenta z Niemiec. Gwiazdy z flagi UE tworzą w nim liść na zielonym tle. Europa i natura są dzięki temu szybko rozpoznawalne. Od tamtej pory euroliść musi się znaleźć na każdej paczkowanej żywności ekologicznej wyprodukowanej w Unii.

Co musi spełnić produkt, żeby dostać listek?

Zasady opisuje unijne rozporządzenie 2018/848, stosowane od 2022 roku. Przynajmniej 95% składników rolniczych w produkcie musi pochodzić z certyfikowanych upraw lub hodowli ekologicznych. W uprawie nie stosuje się syntetycznych pestycydów ani sztucznych nawozów, a GMO jest całkowicie wykluczone. Przetwórcy mają do dyspozycji dużo krótszą listę dozwolonych dodatków niż w produkcji konwencjonalnej. W hodowli obowiązują wyższe standardy dobrostanu, w tym dostęp do wybiegu i ekologiczna pasza. Listka nie dostaną też plony z gospodarstwa, które dopiero przestawia się na metody ekologiczne. Najpierw musi minąć okres konwersji, zwykle od dwóch do trzech lat, zależnie od uprawy.

Jak przeczytać kod pod listkiem?

Samo logo to dopiero połowa informacji. Tuż pod nim albo obok musi się znaleźć kod jednostki certyfikującej, na przykład PL-EKO-03. PL to kraj, w którym działa jednostka, EKO odnosi się do produkcji ekologicznej, a numer wskazuje konkretną firmę kontrolującą producenta. Przykład z rynku: krakowski producent maseł orzechowych Ekogram jest kontrolowany przez jednostkę certyfikującą, dlatego na jego etykietach widnieje kod PL-EKO-03. Obok znajdziesz jeszcze informację o pochodzeniu surowców: Rolnictwo UE, Rolnictwo spoza UE albo Rolnictwo UE/spoza UE, gdy część składników pochodzi z Unii, a część spoza niej.

Kto pilnuje, żeby wszystko się zgadzało?

Certyfikatu nie da się kupić. Producent płaci za kontrolę, ale jej wynik nie jest z góry przesądzony. Standardowo inspektor pojawia się raz w roku. Inspektor przegląda faktury, magazyn i księgi produkcyjne, a przede wszystkim liczy tak zwany bilans masy, czyli sprawdza, czy firma nie sprzedała więcej ekologicznego produktu, niż kupiła ekologicznego surowca. Pobiera też próbki do laboratorium, a część wizyt odbywa się bez zapowiedzi. W Polsce jednostki certyfikujące działają z upoważnienia ministra rolnictwa, a nadzoruje je Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Gdy coś się nie zgadza, certyfikat może zostać zawieszony lub cofnięty.

BIO, EKO, organic - czym to się różni?

Niczym. W prawie unijnym te określenia są równoważne i chronione w ten sam sposób. Bez certyfikatu producent nie może użyć na etykiecie ani słowa bio, ani eko. Różnica jest czysto zwyczajowa. W Polsce częściej mówimy eko, w Niemczech i Francji bio, a w krajach anglojęzycznych organic. Zupełnie inaczej jest z hasłami: naturalny, domowy czy bez chemii. Brzmią podobnie, ale nikt ich nie certyfikuje i nie mówią nic o sposobie uprawy. Obok euroliścia mogą się pojawiać znaki krajowe lub prywatne. Jest to jednak dodatek, a nie zamiennik.

Jak nie dać się złapać na zielony marketing?

Najpierw szukaj kodu jednostki, dopiero potem patrz na grafikę. Narysowany listek, zielona etykieta albo wielki napis "natura" mogą nie znaczyć zupełnie nic. Jeśli na paczkowanym produkcie z Unii widnieje słowo "bio", a brakuje euroliścia z kodem, coś jest nie tak. Masz wątpliwości? Certyfikaty producentów z całej UE sprawdzisz w publicznej bazie, a wiele firm udostępnia je też na swoich stronach. Listek nie obiecuje, że produkt będzie smaczniejszy (a jednak często jest!). Mówi tylko, że ktoś niezależny sprawdził, skąd pochodzi surowiec i jak go przetworzono. Przy codziennych zakupach to naprawdę sporo.