Żywność convenience staje się alternatywą dla jedzenia w restauracjach

Konsumenci coraz częściej stawiają na szybkość i wygodę, dlatego segment produktów convenience i na wynos stale rośnie w siłę. – Co roku obserwujemy regularne wzrosty, choć nie jakieś bardzo dynamiczne – mówi Patryk Krężelewski, członek zarządu Foodmakers. W ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy wysoka inflacja i ograniczanie wydatków przez konsumentów przyczyniły się do lekkiej stagnacji. Paradoksalnie ten czynnik może jednak napędzić segment convenience, ponieważ wzrost cen żywności jest mocno odczuwalny także w restauracjach i punktach gastronomicznych. Dlatego konsumenci coraz częściej szukają gotowych dań na sklepowych półkach, traktując je jako alternatywę dla jedzenia na mieście.
2023-11-24 00:00
Udostępnij
Żywność convenience staje się alternatywą dla jedzenia w restauracjach

– Polska jest stosunkowo młodą gospodarką, więc tutejszy rynek produktów convenience startuje z zupełnie innego poziomu. Europa Zachodnia – czego najlepszym przykładem jest chociażby Wielka Brytania, Niemcy czy Holandia – to jest znacznie bardziej rozwinięty rynek, ale on startował 30–40 lat temu. U nas taki dynamiczny rozwój sektora convenience możemy obserwować od pięciu, góra siedmiu lat. Wcześniej nie mieliśmy też producentów tego typu produktów, one nie były dostępne na rynku i konsumenci nie zdążyli się do nich przyzwyczaić – mówi agencji Newseria Biznes Patryk Krężelewski.

Segment convenience food obejmuje dania i zupy gotowe do spożycia, wyroby garmażeryjne, słodkie i słone wyroby piekarnicze oraz potrawy mrożone. Innymi słowy: to żywność gotowa albo poddana wstępnej obróbce i wymagająca minimalnych zabiegów, na ogół tylko doprawienia i podgrzania. A ponieważ konsumenci w coraz większym stopniu stawiają na wygodę, szybkość i natychmiastową dostępność produktów, segment convenience food z każdym rokiem zyskuje na wartości. Według raportu opublikowanego przez portal Statista w globalnej skali stanowi on ok. 6 proc. całego rynku żywności. W 2022 roku przełożyło się to na sprzedaż detaliczną o wartości ok. 564 mld dol. Prognozy zakładają, że do 2028 roku ta wartość ma wynieść już 839 mld dol.

W Polsce – jak wynika z raportu PMR „Handel produktami food-to-go w Polsce 2022" – ten segment w 20221 roku był wart 2,6 mld zł (wykluczając produkty mrożone), a w kolejnych latach, do 2027 roku, będzie rosnąć średniorocznie o prawie 7 proc. Z raportu wynika również, że dla 61 proc. Polaków najczęstszym miejscem zakupu dań gotowych są dyskonty, które odpowiadają za ponad połowę sprzedaży dań gotowych w Polsce.

– Ostatnie dwa–trzy lata były dla tego segmentu bardzo ciekawe. Mieliśmy do czynienia z pandemią koronawirusa, która poniekąd przyczyniła się do rozwoju produktów convenience, bo ludzie częściej po nie sięgali. Natomiast ostatnie zawirowania na rynku, wysoka inflacja, ograniczanie zakupów przez konsumentów na pewno nie pomagają w rozwoju tego segmentu, w ciągu kilku ostatnich miesięcy obserwujemy raczej stagnację – mówi członek zarządu Foodmakers.

Paradoksalnie drożejąca żywność może się jednak okazać czynnikiem napędzającym rozwój segmentu convenience food. Rosnące ceny przykładowo pizzy czy burgerów w lokalach powodują, że konsumenci coraz częściej szukają ich na sklepowych półkach, w ramach tańszej alternatywy. Raport PMR na temat kondycji branży HoReCa wskazuje, że z powodu wzrostu cen 66 proc. Polaków ogranicza wizyty w lokalach gastronomicznych, a 63 proc. – zamawianie posiłków w dowozie i na wynos.

Z raportu Makro „Polska na talerzu” wynika, że 43 proc. przedstawicieli branży HoReCa widzi obecnie zagrożenie dla swojej działalności, wynikające z alternatywnej oferty gastronomicznej, czyli rosnącej liczby produktów i dań gotowych sprzedawanych w dyskontach i sklepach spożywczych (np. kanapek, gotowych dań do odgrzania w sklepach typu Żabka). Również raport PMR pokazuje, że są one postrzegane jako alternatywa dla rynku HoReCa, ale przy tym także wygodna forma domowych zapasów. W styczniu 2022 roku ok. 29 proc. respondentów badania PRM wskazywało, że zazwyczaj posiada w domu zapas dań gotowych.

– Na zachowania klientów znacząco wpływa inflacja. Obserwujemy, że już od kilku miesięcy klient bardziej zwraca uwagę na to, co kupuje, myśli dwa razy, podejmuje bardziej przemyślane decyzje. Myślę, że produkty convenience mogą być dobrą receptą na oszczędzanie, ponieważ nie musimy kupować dużych ilości jedzenia. Kupujemy po prostu to, co chcemy zjeść – mówi Patryk Krężelewski.

Według raportu PMR w Polsce najczęściej kupowaną kategorią dań gotowych (42 proc.) są wyroby garmażeryjne, m.in. pierogi, krokiety czy naleśniki, które znajdują się w stałej ofercie większości sieci spożywczych i niektórych większych piekarni. Dobrze wpisują się też w upodobanie Polaków do tradycyjnych smaków i rodzimej kuchni. Gotowe zestawy kuchni polskiej cieszyły się popularnością wśród 16 proc. konsumentów, a obiady z kategorii „smaki świata” – wśród 13 proc., podobnie jak zupy do podgrzania. Na gotowe sushi w pudełku zdecydowało się ok. 8 proc. badanych.

– Konsumenci szukają produktów zdrowych, ze składnikami odżywczymi, z krótką datą przydatności i krótkim składem. Z pewnością czynnikiem determinującym jest też cena. Często dość trudno jest pogodzić niską cenę z dobrym składem, ale konsumenci coraz bardziej przyzwyczają się do dobrych produktów – mówi ekspert. – Produkty convenience mogą być zdrowe i pełnowartościowe, natomiast tutaj wszystko zależy od producenta. Na rynku mamy dostępne produkty z krótkimi składami i takie z długimi składami, ultrafresh, z datą przydatności 10–12 dni, pasteryzowane, sterylizowane, z datą miesiąc czy dwa, więc wybór należy do konsumenta.

Spółka Foodmakers jest producentem żywności, kanapek i dań gotowych, należącym do grupy Mróz. W ubiegłym roku zanotowała wzrost sprzedaży sięgający ok. 70 proc. r/r oraz wypracowała obroty w granicach 70 mln zł. Plan na 2023 rok zakładał podwojenie tej wartości, choć – ze względu na wysoką inflację i skokowy wzrost kosztów działalności oraz niestabilne otoczenie gospodarcze – ostatnie dwa lata były dla spółki trudniejsze i miały przełożenie na jej rentowność.

– Naszym głównym celem jest zapełnienie w 100 proc. obecnych mocy produkcyjnych. Od kilku lat rozważamy też wybudowanie własnej piekarni, żeby uniezależnić się od producentów pieczywa i móc robić produkty takie, na jakich nam zależy – wyjaśnia przedstawiciel Foodmakers. – Jeżeli chodzi o nowe rynki zbytu, tu myślimy o poszerzeniu eksportu. Widzimy duże zainteresowanie ze strony rynków skandynawskich i tam chcemy docierać. Natomiast jeśli chodzi o nowe produkty, to tak naprawdę stale dostosowujemy się do oczekiwań naszych klientów, jesteśmy w stanie szybko to zrobić.

Po osiągnięciu pełnych zdolności produkcyjnych z linii technologicznych spółki będzie zjeżdżać ponad 4 mln sztuk opakowań miesięcznie.

źródło: Newseria