Chaos w myślach ma swoją cenę – znacznie wyższą, niż nam się wydaje

Żyjemy w rzeczywistości, w której cisza stała się towarem deficytowym. Strumień informacji płynie bez przerwy, media społecznościowe pochłaniają uwagę, a presja bycia „na bieżąco” sprawia, że coraz trudniej złapać dystans. Efekt? Narastające zmęczenie, irytacja i poczucie wewnętrznego rozproszenia. Do tego dochodzą sprawy, których nigdy nie domknęliśmy – konflikty, emocje i relacje odkładane latami. Dlaczego ten mentalny nieład potrafi kosztować nas tak wiele i co możemy z nim zrobić?
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 10:06
Udostępnij
Chaos w myślach ma swoją cenę – znacznie wyższą, niż nam się wydaje

Wielozadaniowość stała się normą: jednocześnie scrollujemy, słuchamy podcastu, odpowiadamy na wiadomości i próbujemy być „obecni”. Problem polega na tym, że w praktyce jesteśmy wszędzie i nigdzie zarazem. W świecie nadmiaru bodźców coraz więcej osób doświadcza chaosu, którego nie da się uciszyć kolejną kawą ani krótkim detoksem offline. Co więcej – często hałas informacyjny służy jako zasłona dymna dla spraw, które dzieją się głębiej, w naszej podświadomości.

Codzienne problemy, stres i odpowiedzialność dodatkowo zajmują myśli. Wielu z nas jest przekonanych, że największym ciężarem jest brak czasu, pieniędzy albo odwagi. Tymczasem bywa inaczej.

– Najczęściej to nie zewnętrzne okoliczności blokują nas przed szczęściem, lecz bałagan w głowie: niewyjaśnione sprawy, niewypowiedziane słowa i emocje, które nosimy w sobie latami. Możemy udawać, że ich nie ma, ale one i tak robią swoje – zauważa Damian Abramowicz, trener mentalny, mówca motywacyjny i autor książki „Po słonecznej stronie życia”.

Ten wewnętrzny nieporządek rzadko znika sam. Z czasem raczej się nawarstwia, powoli odbierając energię i radość. W realiach ciągłego rozproszenia niezałatwione sprawy z przeszłości działają jak niewidzialny balast.

Niedomknięte sprawy kradną energię

Nierozwiązane relacje i emocje można porównać do aplikacji działających w tle telefonu. Nie są widoczne, nie korzystamy z nich świadomie, a jednak stale zużywają baterię. Z ludzką psychiką dzieje się bardzo podobnie.

– Niedokończone relacje funkcjonują jak otwarte programy: niby nic z nimi nie robisz, a one bez przerwy drenują twoją życiową energię. I tylko ty możesz zdecydować, czy je „zamkniesz” – czyli zajmiesz się tym, co od dawna zajmuje przestrzeń w twojej głowie – tłumaczy Abramowicz.

Takimi obciążnikami bywają zerwane znajomości, konflikty bez finału, słowa, które nigdy nie padły: „przepraszam”, „tęsknię”, „kocham”. Umysł próbuje je wyprzeć, ale serce i podświadomość pamiętają.

Wybaczenie to nie słabość, lecz ulga

Jednym z najbardziej zakorzenionych mitów jest przekonanie, że wybaczenie oznacza zgodę na krzywdę. W rzeczywistości chodzi o coś zupełnie innego.

– Wybaczasz nie dlatego, że ktoś na to zasłużył, ale dlatego, że nie chcesz już dźwigać tego ciężaru. Jeśli po latach dane wspomnienie nadal wywołuje napięcie w ciele albo ścisk w gardle, to znak, że ta historia wciąż w tobie żyje. Trzeba się nią zająć – dla własnego spokoju – podkreśla trener mentalny.

Nieprzepracowane emocje często „rozlewają się” na relacje z ludźmi, którzy nie mieli nic wspólnego z dawnymi wydarzeniami. Płacą za nie partnerzy, dzieci, bliscy. W ten sposób stare schematy przenoszą się na kolejne pokolenia. Dlatego porządkowanie własnej przestrzeni psychicznej jest tak istotne.

Dojrzałość wymaga odwagi

Zajęcie się sobą od środka nie jest łatwe. Czasem oznacza rozmowę, którą odkładaliśmy latami. Innym razem – jedno zdanie, którego baliśmy się wypowiedzieć.

– Prawdziwa odwaga dorosłości polega na otwieraniu drzwi, które najchętniej omijalibyśmy szerokim łukiem. Zadzwonić i powiedzieć: było trudno, brakowało mi ciebie, chcę to domknąć. To jest siła – mówi Abramowicz.

Porządkowanie emocji nie jest modnym dodatkiem z półki „rozwój osobisty”. To fundament zdrowia psychicznego i odpowiedzialność wobec siebie oraz innych.

Zacznij teraz, nie „kiedyś”

W świecie, który nie zwalnia ani na chwilę, odkładanie spraw na później bywa kuszące. Problem w tym, że „kiedyś” często nigdy nie nadchodzi.

– Nie jesteś ani za młody, ani za stary, by zrobić porządek w środku. Tylko poukładany człowiek potrafi żyć pełnią życia i powiedzieć: jestem szczęśliwy – podsumowuje Abramowicz.

Uporządkowanie myśli, emocji i relacji to proces. Nie wymaga perfekcji, ale decyzji. Szczególnie dziś, gdy krótkie formy w mediach społecznościowych nieustannie kradną uwagę, rozregulowują emocje i zalewają nas dopaminą, a jednocześnie pozbawiają zdolności dłuższej koncentracji. Nic dziwnego, że nawet obejrzenie dwugodzinnego filmu bywa wyzwaniem.

Trzy proste ćwiczenia na uporządkowanie głowy

  1. Lista otwartych spraw
    Poświęć 10 minut i zapisz wszystkie relacje, sytuacje lub osoby, które regularnie wracają w twoich myślach. Bez ocen i analiz. Sama świadomość często przynosi ulgę.

  2. Niedomknięte zdania
    Przy każdej osobie zapisz jedno zdanie, którego nigdy nie powiedziałeś, a które wciąż w tobie siedzi. Nie musisz go nikomu wysyłać – chodzi o nazwanie emocji.

  3. Jedna decyzja na dziś
    Zadaj sobie pytanie: co mogę zamknąć w tym tygodniu? Jedną rozmowę, jedną wiadomość, jedno wybaczenie – nawet tylko w sobie. I zrób to.

Porządek w głowie nie pojawia się sam. To efekt świadomych, czasem trudnych kroków. Ale to właśnie one przywracają energię, spokój i poczucie sensu – w świecie, który nieustannie próbuje nam je odebrać.