Dlaczego w lutym chorujemy częściej? To nie tylko kwestia sezonu grypowego

Luty to miesiąc, w którym statystyki infekcji wyraźnie rosną. Zwiększona liczba zachorowań na grypę i inne wirusowe infekcje dróg oddechowych potwierdza to, co wielu z nas odczuwa na własnej skórze – końcówka zimy bywa dla odporności szczególnie wymagająca.
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 08:05
Udostępnij
Dlaczego w lutym chorujemy częściej? To nie tylko kwestia sezonu grypowego

Przyczyną nie jest jednak wyłącznie „szczyt sezonu”. Organizm w tym czasie zmaga się ze skutkami kilku miesięcy mniejszej ekspozycji na światło, cięższej diety oraz stopniowego osłabienia naturalnych barier ochronnych. A rachunek za zimowe zaniedbania bardzo często wystawiają… jelita.

Mróz nie zabija wirusów – to mit

Wbrew powszechnemu przekonaniu niskie temperatury nie eliminują drobnoustrojów. Wręcz przeciwnie – chłodne powietrze może sprzyjać ich przetrwaniu. Wirusy, takie jak grypa czy RSV, zachowują w niskiej temperaturze stabilność, dzięki czemu dłużej utrzymują zdolność zakażania.

Zimą ogromne znaczenie ma również kondycja błon śluzowych nosa i gardła. Suche, ogrzewane powietrze oraz częste zmiany temperatur prowadzą do ich przesuszenia. A gdy śluzówki tracą odpowiednie nawilżenie, ich funkcja ochronna słabnie – wirusom łatwiej wniknąć do organizmu już przy pierwszym kontakcie.

W praktyce oznacza to, że w lutym patogeny nie „wygrywają z zimnem”, lecz z osłabioną barierą ochronną naszego organizmu.

Gdy drogi oddechowe słabną, do gry wchodzą jelita

Odporność nie kończy się na nosie i gardle. Kluczową rolę w jej regulacji odgrywają jelita, w których znajduje się znacząca część komórek układu immunologicznego. To właśnie tam mikrobiota wpływa na przebieg reakcji zapalnej i zdolność organizmu do zwalczania infekcji.

Problem w tym, że pod koniec zimy jelita rzadko funkcjonują w optymalnej kondycji. Typowa jesienno-zimowa dieta bywa uboższa w:

  • błonnik,

  • świeże warzywa i owoce,

  • produkty fermentowane,

a bogatsza w cukry proste i tłuszcze nasycone.

Takie zmiany w sposobie odżywiania mogą szybko zaburzyć równowagę mikrobioty jelitowej. Odbudowa tej równowagi wymaga natomiast czasu i konsekwencji.

Bariera jelitowa – niewidzialna tarcza

Jelita pełnią funkcję selektywnej bariery: decydują, które substancje mogą zostać wchłonięte, a które powinny zostać zatrzymane. Gdy ich szczelność zostaje zaburzona, organizm funkcjonuje w stanie przewlekłego obciążenia.

To osłabia skuteczność odpowiedzi immunologicznej i zwiększa podatność na infekcje – szczególnie wtedy, gdy jesteśmy już zmęczeni zimą.

Wiele osób w tym okresie sięga po suplementację witaminy D czy C. Choć uzupełnianie niedoborów jest zasadne, same witaminy nie odbudują osłabionej bariery jelitowej. Kluczowe znaczenie ma codzienne wsparcie poprzez:

  • odpowiednie nawodnienie,

  • zwiększenie podaży błonnika,

  • powrót do produktów fermentowanych,

  • włączenie zdrowych tłuszczów roślinnych.

Coraz częściej wspomina się również o colostrum jako wsparciu w okresach większego obciążenia organizmu. Zawarte w nim bioaktywne składniki mogą wspierać odbudowę mikroflory i funkcję bariery jelitowej, pomagając jelitom wrócić do równowagi po miesiącach mniej urozmaiconej diety.

Luty – moment przesilenia i szansa na reset

Końcówka zimy to czas, w którym kumulują się skutki niedoboru światła, monotonii żywieniowej i długotrwałego stresu fizjologicznego. Właśnie wtedy kondycja jelit często decyduje o tym, czy infekcja zakończy się na katarze, czy rozwinie w pełnoobjawową chorobę.

Dobra wiadomość? Mikrobiota jelitowa reaguje stosunkowo szybko na pozytywne zmiany – pod warunkiem systematyczności. Już kilka tygodni bardziej zbilansowanej diety, większej ilości warzyw, fermentowanych produktów i odpowiedniego nawodnienia może wyraźnie poprawić funkcjonowanie bariery ochronnej organizmu.

Zima nie musi kończyć się infekcją. Odporność buduje się nie w mrozie, lecz w codziennych wyborach – w tym, jak dbamy o jelita, zanim pojawi się pierwsze drapanie w gardle czy stan podgorączkowy.