Nowy wymiar treningu. Dlaczego Polacy przychodzą dziś do klubów fitness… po spokój?

Jeszcze niedawno klub fitness kojarzył się głównie z wyciskaniem siódmych potów, biciem rekordów i walką o formę. Dziś coraz częściej staje się miejscem… regeneracji. W świecie, który nie zwalnia ani na moment, Polacy zaczynają szukać w treningu czegoś więcej niż spalonych kalorii. Szukają wyciszenia.
Aleksandra Załęska
Dzisiaj 08:37
Udostępnij
Nowy wymiar treningu. Dlaczego Polacy przychodzą dziś do klubów fitness… po spokój?

Stres napędza zmianę

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Benefit Systems wynika, że co piąta osoba w Polsce doświadcza stresu codziennie lub niemal codziennie. Tempo życia, natłok informacji, ciągła presja – to wszystko sprawia, że organizm funkcjonuje w stanie permanentnej mobilizacji.

Nic więc dziwnego, że rośnie popularność zajęć takich jak medytacja, trening relaksacyjny czy szeroko pojęte body&mind. Klub fitness przestaje być wyłącznie przestrzenią intensywnego wysiłku – coraz częściej staje się azylem dla przeciążonego układu nerwowego.

Slow fitness wchodzi na salony

– Od czasu pandemii obserwujemy wyraźną zmianę oczekiwań uczestników zajęć – podkreśla Magdalena Szwed, Dyrektor ds. Rozwoju Produktów w Benefit Systems Oddział Fitness. – Klienci chcą czegoś więcej niż krótkiego wyciszenia na zakończenie treningu. Dlatego systematycznie rozwijamy ofertę zajęć relaksacyjnych.

Dane pokazują, że już blisko 40 proc. klubowiczów regularnie uwzględnia w swoim planie spokojne formy ruchu. Co więcej, niemal dwie na pięć osób – szczególnie z pokolenia Z i milenialsów – świadomie łączy intensywne treningi z regeneracją. Dla wielu osób slow fitness staje się też bezpiecznym początkiem przygody z aktywnością fizyczną.

Choć przeciążenie psychiczne częściej deklarują kobiety (ponad połowa z nich odczuwa przebodźcowanie często lub bardzo często), zajęcia relaksacyjne przyciągają zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Trend ma charakter inkluzywny i odpowiada na realne potrzeby społeczne.

Trening dla układu nerwowego

– Rosnące zainteresowanie slow fitnessem nie jest przypadkowe – zauważa Paweł Habrat, psycholog sportowy i społeczny. – Nadmiar bodźców, presja informacyjna i ciągłe pobudzenie powodują, że układ nerwowy wielu osób działa w trybie alarmowym przez cały dzień. W takich warunkach organizm nie regeneruje się prawidłowo, a poziom stresu nie spada nawet podczas odpoczynku.

Zdaniem eksperta spokojne, świadome formy ruchu są naturalną odpowiedzią organizmu na przeciążenie. To nie moda, lecz mechanizm adaptacyjny – potrzeba przywrócenia równowagi.

Nowe kompetencje trenerów

Za zmianą podąża również rynek. Zajęcia relaksacyjne prowadzą dziś instruktorzy z kompetencjami w obszarze pracy z oddechem, uważnością i regulacją napięcia. Kluby inwestują w szkolenia i rozwój kadry, bo zapotrzebowanie na takie umiejętności rośnie.

Fitness przestaje być jedynie treningiem mięśni. Coraz częściej jest treningiem odporności psychicznej.

Kondycja to nie tylko forma fizyczna

Współczesny model aktywności coraz wyraźniej pokazuje, że zdrowie to nie tylko siła i wytrzymałość, ale także zdolność do regeneracji. Polacy uczą się, że balans między intensywnością a wyciszeniem nie jest luksusem – jest koniecznością.

I właśnie dlatego do klubów fitness przychodzimy dziś nie tylko po formę. Coraz częściej przychodzimy po spokój.