Kortyzol nie jest twoim wrogiem – kiedy jednak może nim się stać?

Nie możemy i nie powinniśmy całkowicie wyeliminować hormonu stresu, jak powszechnie określa się kortyzol. Co jednak dzieje się z naszym ciałem, gdy wystawione zostaje na przewlekły stres? Skąd wzięły się określenia „kortyzolowy brzuch” i „kortyzolowa twarz”?
Dr Karolina Mołas - Lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej, szkoleniowiec oraz właścicielka kliniki medycyny estetycznej w Warszawie pracującej w nurcie Longevity i Slow Medicine. Od ponad 20 lat związana z praktyką kliniczną, konsekwentnie r
Dzisiaj 17:51
Udostępnij
Kortyzol nie jest twoim wrogiem – kiedy jednak może nim się stać?

Kortyzol ważniejszy niż myślisz

Kortyzol jest nam niezbędny do życia. Hormon ten produkowany jest przez gruczoł kory nadnerczy i dzięki niemu jesteśmy w stanie przetrwać. Jego poziom wzrasta np. w sytuacjach zagrożenia, kiedyś mógł to być atak dzikiego zwierzęcia, dzięki temu wiedzieliśmy, że należy uciekać. Dziś, jego poziom także gwałtownie się podnosi przykładowo, gdy przed nami mamy ważne wystąpienie, prezentację. Jest to tak zwany dobry stres, mobilizujący.

- Warto odczarować wizerunek kortyzolu, który często postrzegany jest wyłącznie jako „hormon stresu” i główny wróg naszego zdrowia oraz wyglądu. Tymczasem powinniśmy mieć świadomość, że jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, gdyż odpowiada za naszą energię w ciągu dnia, zdolność radzenia sobie z wyzwaniami oraz utrzymanie równowagi metabolicznej – tłumaczy dr Karolina Mołas, lekarz medycyny estetycznej i regeneracyjnej.

Poziom kortyzolu jest naturalnie wyższy rano, gdy się budzimy i powinien być niższy wieczorem abyśmy mogli zasnąć. Co dzieje się jednak, gdy poziom tego hormonu jest stale wysoki?

Efekty przewlekłego stresu widoczne gołym okiem

Wyrzuty kortyzolu powinny mieć miejsce w sytuacjach stresowych. Gdy jednak w naszym życiu doświadczamy stale sytuacji realnych lub nawet wyimaginowanych, które nas stresują, poziom tego hormonu także będzie nieustannie zaburzony, zabraknie tak ważnej równowagi i wówczas będzie to po nas widać.

- Problem z kortyzolem pojawia się wtedy, gdy jego poziom utrzymuje się przewlekle na wysokim poziomie. Wówczas zaczyna wpływać na jakość snu, gospodarkę hormonalną, metabolizm oraz nasz wygląd prowadząc między innymi do zatrzymania wody, nasilenia stanów zapalnych i charakterystycznych zmian w obrębie twarzy określanych jako „cortisol face”. Podobnie sytuacja wygląda z „kortyzolowym brzuchem”, na który skarży się coraz więcej kobiet – tłumaczy dr Mołas.

Jak tłumaczy ekspertka jednym z mniej oczywistych, a bardzo istotnych aspektów działania kortyzolu jest właśnie jego wpływ na wygląd twarzy. Nie chodzi tylko o znane potocznie „opuchnięcie”, ale o znacznie głębsze zmiany w tkankach. Kortyzol jednocześnie sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej w centralnych obszarach twarzy i hamuje aktywność fibroblastów odpowiedzialnych za produkcję kolagenu. Dodatkowo nasila procesy degradacji macierzy pozakomórkowej. W efekcie twarz nie tylko staje się pełniejsza, ale przede wszystkim traci swoją strukturę i napięcie. Kontur się rozmywa, a skóra wygląda na mniej sprężystą, jakby zmęczoną od środka. To zupełnie inny proces niż klasyczne starzenie czy zmiany hormonalne związane z menopauzą.

Z perspektywy skóry kortyzol działa jak przyspieszacz starzenia. Hamuje produkcję kolagenu i kwasu hialuronowego, nasila stres oksydacyjny i przewlekły, niski stan zapalny. Skóra staje się cieńsza, mniej odporna i gorzej reaguje na bodźce regeneracyjne. Często obserwujemy sytuacje, w których zabiegi medycyny estetycznej przynoszą efekt, ale jest on krótszy i mniej stabilny. To moment, w którym trzeba wyjść poza samą skórę i spojrzeć na organizm jako całość.

Warto zrozumieć i dostrzegać zależności między układem nerwowym a wyglądem zewnętrznym. Przewlekły stres to nie tylko napięcie psychiczne, ale realny czynnik biologiczny, który wpływa na funkcjonowanie całego organizmu, w tym na kondycję skóry. Niestety naszych emocji nie jesteśmy w stanie oddzielić od ciała i prędzej czy później właśnie po ciele ten nadmiar stresu będzie widać.

Wpływ kortyzolu na sylwetkę

Kortyzol ma również bardzo silny wpływ na metabolizm, często niedoceniany w codziennej praktyce. Potrafi podnosić poziom glukozy niezależnie od diety, nasilając produkcję glukozy w wątrobie i zwiększając insulinooporność.

- Tutaj mamy odpowiedź, dlatego pacjentki, które prowadzą zdrowy tryb życia, jedzą prawidłowo i są aktywne fizycznie, mogą mimo to doświadczać przyrostu masy ciała. Szczególnie charakterystyczne jest to, że tkanka tłuszczowa zaczyna odkładać się w sposób bardzo selektywny, głównie w okolicy brzucha (tzw. kortyzolowi brzuch). Wynika to z większej liczby receptorów dla kortyzolu w tkance trzewnej. Widzimy więc sylwetkę, w której kończyny pozostają szczupłe, a centralna część ciała ulega zmianie. To nie jest przypadek ani „błąd diety”, ale efekt działania konkretnego mechanizmu hormonalnego – tłumaczy dr Karolina Mołas.

Kortyzol w ryzach

Ocena poziomu kortyzolu nie jest tak prosta, jak wykonanie jednego badania z krwi, bo to hormon, który żyje w rytmie, zmienia się w ciągu dnia, reaguje na emocje, sen, a nawet na sam fakt pobrania krwi. Dlatego w diagnostyce kluczowe jest nie tylko ile go jest, ale kiedy i w jakim kontekście go mierzymy.

- Najczęściej wykonywanym badaniem jest oznaczenie kortyzolu we krwi, zwykle rano, około godziny 7:00–9:00. To moment jego fizjologicznego szczytu. Trzeba jednak pamiętać, że pojedynczy pomiar może być mylący, kortyzol może wzrosnąć nawet przez stres związany z samym badaniem czy dojazdem do laboratorium. Dlatego coraz częściej wykorzystuje się oznaczenia w ślinie. To bardzo czuła metoda, która pozwala ocenić tzw. wolny, biologicznie aktywny kortyzol. Jej ogromną zaletą jest możliwość wykonania pomiarów w domu, w spokojnych warunkach, bez dodatkowego stresu. Największą wartość ma tu profil dobowy - kilka pomiarów w ciągu dnia, np. rano po przebudzeniu, około południa, po południu i wieczorem. Dzięki temu można zobaczyć, czy zachowany jest naturalny rytm spadku kortyzolu. To właśnie ta krzywa często daje więcej informacji niż pojedyncza liczba – tłumaczy ekspertka.

Dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu kluczowe będzie zatem zadbanie o odpowiedni poziom hormonu stresu. Żyjemy w czasach, w których układ nerwowy jest przeładowany. Warto zatem świadomie zadbać o równowagę, która jest tutaj niezbędna.

- Regulacja poziomu kortyzolu zaczyna się od podstaw, które często są pomijane: jakości snu i jego regularności, stabilnego rytmu dobowego, ograniczenia nadmiaru bodźców, szczególnie wieczorem oraz wprowadzenia prostych technik oddechowych i momentów wyciszenia w ciągu dnia. Istotne znaczenie ma również odpowiednie nawodnienie, stabilizacja poziomu glukozy oraz świadoma regeneracja organizmu. Są to zdawałoby się podstawy. Jednak to o nich zapominamy na co dzień, kompletnie wyrzucając higienę cyfrową do kosza i sięgając po kofeinę jako lek na permanentny brak snu. To prowadzi w efekcie do wielu chorób, którym dało się wcześniej zapobiec – mówi dr Karolina Mołas, specjalistka od medycyny regeneracyjnej.

To właśnie te pozornie proste elementy mają największy wpływ na obniżenie przewlekłego napięcia i przywrócenie równowagi. A kiedy organizm wraca do równowagi, zmienia się nie tylko samopoczucie, ale również wygląd - twarz odzyskuje lekkość, świeżość i naturalny blask, a na tym nam zależy.