Skąd wzięła się Twoja pasja do stomatologii zachowawczej i co najbardziej Cię w niej fascynuje?
Moja pasja do stomatologii zachowawczej ukształtowała się w bardzo naturalny sposób – dosłownie wyniosłam ją z domu. Cała moja najbliższa rodzina jest związana ze stomatologią i prowadzimy wspólny gabinet, dlatego od początku miałam możliwość obserwowania tego zawodu „od kuchni”. Z czasem ciekawość przerodziła się w świadomy wybór drogi zawodowej i poczucie, że to obszar, w którym chcę się rozwijać długofalowo.
W stomatologii zachowawczej najbardziej fascynuje mnie połączenie precyzji, estetyki oraz pracy z pacjentem. To dziedzina, w której efekt leczenia jest widoczny niemal od razu, a jednocześnie ma realne znaczenie dla zdrowia pacjenta na wiele lat. Bardzo cenię bezpośredni kontakt z ludźmi i możliwość budowania relacji opartych na zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa.
Jakie są dziś najczęstsze problemy stomatologiczne pacjentów?
Na co dzień, pracując w stomatologii zachowawczej, najczęściej spotykam się z próchnicą, nadwrażliwością zębów, chorobami przyzębia oraz bruksizmem. Z moich obserwacji jasno wynika, jak ogromne znaczenie ma profilaktyka, regularne wizyty kontrolne oraz świadomość własnych nawyków – zarówno żywieniowych, jak i związanych ze stresem.
Dla mnie jako lekarza kluczowe jest to, aby pacjent od pierwszego kontaktu czuł, że zostanie wysłuchany i zaopiekowany, niezależnie od problemu, z którym się zgłasza. Leczenie bez oceniania, z empatią i rzetelnym wyjaśnieniem kolejnych etapów, buduje zaufanie i realnie wpływa na skuteczność terapii.
Stomatologia zachowawcza to nie tylko leczenie, ale również estetyka uśmiechu. Jak łączysz te dwa aspekty w codziennej pracy?
W moim rozumieniu stomatologia zachowawcza nie kończy się na samym „wyleczeniu ubytku”. To dziedzina, w której zdrowie, funkcja i estetyka naturalnie się przenikają. Prawdziwy sukces kliniczny to połączenie trwałości odbudowy, zdrowia tkanek oraz harmonijnego, naturalnego wyglądu uśmiechu.
Aspekt estetyczny realizuję poprzez konsekwentne odtwarzanie anatomii i optyki tkanek zęba. To właśnie detale decydują o tym, czy odbudowa pozostaje niewidoczna, czy zaczyna zwracać uwagę. Równie istotne jest dla mnie całościowe spojrzenie na uśmiech – jako kompozycję, a nie sumę pojedynczych zębów.
Dużą wagę przykładam również do rozmowy z pacjentem i poznania jego oczekiwań. Estetyka jest pojęciem subiektywnym – dla jednej osoby kluczowy będzie kolor, dla innej kształt, a dla jeszcze innej naturalność bez efektu sztuczności. Rolą lekarza jest umiejętne połączenie tych oczekiwań z zasadami biologii i trwałości leczenia.
Niedawno ukończyłaś szkolenie z mezoterapii i toksyny botulinowej. Co zainspirowało Cię do wejścia w obszar medycyny estetycznej? Czy planujesz wprowadzić te zabiegi do gabinetu jako komplementarną praktykę?
Estetyka od zawsze była dla mnie ważna – nie tylko zawodowo, ale również prywatnie. Interesuję się modą, zwracam uwagę na proporcje, kolory i spójność wizerunku. Traktuję to nie jako powierzchowność, lecz jako wrażliwość na jakość i detale, które realnie wpływają na samopoczucie i pewność siebie.
W codziennej praktyce klinicznej widzę, jak duże znaczenie dla pacjentów ma nie tylko estetyka uśmiechu, ale również wygląd i kondycja okolic twarzy. Mezoterapia oraz toksyna botulinowa – stosowane odpowiedzialnie, zgodnie ze wskazaniami i z wyczuciem – mogą stanowić wartościowe uzupełnienie leczenia stomatologicznego. Dlatego planuję wprowadzić te zabiegi do gabinetu jako element kompleksowej opieki nad pacjentem.
W jaki sposób zabiegi mezoterapii i toksyny botulinowej mogą uzupełniać stomatologię w dbaniu o zdrowie i wygląd twarzy?
Mezoterapia i toksyna botulinowa najlepiej sprawdzają się wtedy, gdy patrzymy na twarz całościowo – nie tylko przez pryzmat zębów, ale również funkcji mięśni, napięć, skóry i estetyki. W takim podejściu zabiegi medycyny estetycznej nie konkurują ze stomatologią, lecz wspierają jej efekty.
Szczególnie widoczne jest to u pacjentów z bruksizmem czy nadmiernymi napięciami mięśniowymi, gdzie toksyna botulinowa może poprawić komfort funkcjonowania, a jednocześnie wpłynąć na estetykę dolnej części twarzy. Kluczowe jest jednak odpowiednie kwalifikowanie pacjentów i traktowanie tych procedur jako elementu przemyślanej, spójnej terapii.
Jakie masz plany dotyczące dalszego rozwoju w medycynie estetycznej? Czy są obszary, które szczególnie Cię interesują?
Jestem na początku swojej drogi w medycynie estetycznej, dlatego podchodzę do tego obszaru z dużą pokorą i jednocześnie ogromną ciekawością. Zależy mi na konsekwentnym rozwoju, opartym na solidnej znajomości anatomii, bezpieczeństwie procedur i odpowiedzialnej kwalifikacji pacjentów. Chcę, aby efekty były przewidywalne, naturalne i spójne z tym, co realizuję w stomatologii.
W najbliższym czasie planuję pogłębiać techniki zastosowania toksyny botulinowej – zarówno w kontekście estetyki twarzy, jak i jej funkcji oraz napięć mięśniowych, które często obserwuję u pacjentów stomatologicznych. Interesuje mnie również rozwój w kierunku modelowania ust kwasem hialuronowym, z naciskiem na proporcje, symetrię i subtelne podkreślenie naturalnych cech.
Jesteś bardzo aktywna fizycznie. Skąd Twoja miłość do sportu i jak wpływa ona na Twoje samopoczucie oraz pracę?
Sport towarzyszy mi od dziecka i jest stałym elementem mojego życia. W ostatnich latach szczególne miejsce zajął w nim pilates, który stał się moją dużą pasją. To forma ruchu oparta na precyzji, kontroli, uważności i jakości, a nie na tempie czy intensywności – co bardzo mocno koresponduje z moim podejściem do pracy zawodowej.
W pilatesie, podobnie jak w stomatologii, liczy się detal, cierpliwość i konsekwencja. Jestem obecnie w trakcie kursu instruktorskiego, ponieważ ten trening stał się dla mnie czymś więcej niż aktywnością fizyczną – to filozofia pracy z ciałem, oparta na świadomości i długofalowym podejściu do zdrowia.
Praca dentysty wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Jak dbasz o równowagę między pracą a życiem prywatnym?
Poza pracą najważniejsza jest dla mnie rodzina i bliscy. To oni dają mi poczucie równowagi i pozwalają zachować zdrowy dystans do codziennej odpowiedzialności zawodowej. Staram się regularnie pielęgnować te relacje, ponieważ wiem, jak duży wpływ ma regeneracja i dobrostan psychiczny na jakość pracy z pacjentem.
Dzięki temu wracam do gabinetu spokojniejsza, bardziej uważna i skoncentrowana, co bezpośrednio przekłada się na komfort i bezpieczeństwo leczenia.
O czym marzysz zawodowo w kolejnych latach i jakie projekty dają Ci dziś największą satysfakcję?
Zawodowo zależy mi na konsekwentnym budowaniu swojej pozycji jako lekarza, który łączy wysoką jakość leczenia zachowawczego, estetykę oraz dobrą komunikację z pacjentem. Ogromną wartością jest dla mnie możliwość pracy w rodzinnym gabinecie, gdzie mogę na co dzień korzystać z doświadczenia i wsparcia bliskich mi lekarzy.
Największą satysfakcję dają mi dziś projekty oparte na współpracy zespołowej – sytuacje, w których pacjent otrzymuje kompleksową, dobrze skoordynowaną opiekę, od diagnozy, przez plan leczenia, aż po jego realizację. Wierzę, że właśnie takie podejście, oparte na komunikacji, zaufaniu i spójności działań, daje pacjentom to, co najważniejsze: poczucie bezpieczeństwa i realne efekty leczenia.